-
mandat dla L-ki
ostatnio miałem ciekawą sytuację na drodze. Kursantka gdy po komendzie jedziemy prosto ,gdyż był znak nakaz jazdy prosto, skręciła mi na skrzyżowaniu w lewo. Nie zdążyłem zareagować i puściłem kursantkę bo nie było zbytniego zagrożenia ruchu i była to droga dwukierunkowa.
Gdyby to był zakaz wjazdu dałbym po hamulcu lecz zbytniego zagrożenia nie stworzyła więc pojechaliśmy po czym zatrzymałem pojazd by omówić błąd na spokojnie.
Pech chciał że w tym momencie stała policja i zatrzymała mnie. Nie dostałem mandatu, lecz pouczenie. Kursantka sie zestresowała i ja przyznam też. Wiem że łamać tak sobie przepisów nie wolno i chyba E-lki nie są zwolnione od tych zachowań prawda? ale policjant też zachował się ok i wszystko dobrze się skończyło.
Ale myślę sobie że jak na egzaminie zachowałby sie tam egzaminator? i czy ja prowadząc egzamin wewnętrzny nie mogę pozwolić sobie na drobne przekroczenie jeżeli ocenię że nie stworzyłem zagrozenia.
Bo przecież jeśli kursant nie zatrzyma się na stopie to też mandat mogę dostać? to jak wówczas nauczyć kursanta by dotarło? co sądzicie?
-
Oczywiście ocena negatywna z egzaminu, niedostosowanie się do znaków pionowych. Stworzenie zagrożenia w tej sytuacji nie ma wiążącego znaczenia, teoretycznie również mozesz przejechać na czerwonym świetle nie stwarzając zagrożenia dla ruchu drogowego. Najlepiej odejmować 10 minut jazd za niesubordynacje, może trochę wstrząsowa terapia ale moze okazać się najskuteczniejsza. Z czasem dodasz ten czas do jazd.
-
znaczy to iż nie powinienem dopuścić do takiej sytuacji bo mandat mogę dostać? tak? i podobnie egzaminator w takiej sytuacji? bo winą obarczam tutaj siebie a nie kursantkę więc o odejmowaniu czasu nie ma mowy.
-
Można tutaj porównać analogię do dziecka za które są odpowiedzialni rodzice. Jak dziecko zbije szybę w szkole do zapłacą rodzice. Kursant nie ma uprawnień, więc na jakiej podstawie miałby dość mandat. Nie potraktuj tego jako atak, ale zapewne podpuściłeś kursantkę żeby skręciła na zakazie (żeby ją sprawdzić) i uważam, że powinieneś zachować ostrożność i depnąć po hamulcach. Teoretycznie gdyby to spowodowało kolizję czy wypadek, to przecież wina byłaby Twoja. Pozdrawiam
-
Ale ta akurat analogia by potwierdziła iż lepiej wpuścić w maliny, bo dziecku czasem pozwala się by dotknęło ciepłej nie koniecznie gorącej herbaty by zrozumiało że to niebezpieczne. Zatem mowa o wjechaniu w drogę gdzie nie ma zakazu. bo przy zakazie to oczywiste że nie mogę dopuścić lecz gdy nakaz jazdy prosto to nie zawsze jest zakaz wjazdu po lewej i w tym omawianym przypadku nie ma i jest tam droga dwukierunkowa.
Co do kursanta to nawet przez myśl by mi nie przyszło by dostał mandat słyszałem o takim zdarzeniu.