Faktycznie, trzeba Twój post przeczytać kilka razy, aby dobrze zrozumieć. No to rozłóżmy go na części.
Cytat:
Jak waszym zdaniem wygląda sytuacja podczas nie wyhamowania.
(?)
O które niewyhamowanie Ci chodzi?
Cytat:
...wyprzedzam je, bo nie jestem pewny czy wyhamuję ...
Czy o to? W takim przypadku są dwie możliwości uniknięcia kolizji. Hamowanie lub odbicie w którąś ze stron. Ty wybrałeś drugą możliwość. Unik na lewo z jednoczesnym wyprzedzaniem. Jeśli miałeś wolną drogę, to nic nagannego.
Cytat:
...a tak z pędu łatwiej mi je wyprzedzić i uniknąć wjechania potocznie w tyłek komuś.
A ten pęd, to ile na budziku? Obszar zabudowany i zbliżasz się do skrzyżowania.
Cytat:
Po około 40-50 metrach zaczynam hamować, żeby zwolnić (teren zabudowany).
Nie sądzę, aby ci, którzy wymusili pierwszeństwo, stali w miejscu. Oni też zdążyli przyspieszyć i pokonać jakiś dystans. Więc od tych 40-50 m trzeba odjąć coś nie coś.
Nawet sam o tym piszesz:
Cytat:
Hamowanie miało miejsce parę dobrych metrów od momentu mojego powrotu na swój prawy pas.
Wjeżdżasz facetowi przed nosem i gwałtownie hamujesz.
Cytat:
Widzę, że gość za mną idzie na lewy pas, hamuję mocno, żeby zmieścił się i wyprzedził mnie.
A nie przyszło Ci do głowy, że on w ten sposób, jak Ty przedtem, ratuje się od najechania na Twój wóz? A gdybyś nie hamował, to uważasz, że próbowałby Cię wyprzedzać, skoro z naprzeciwka coś jechało?
Cytat:
Drugie auto za mną nie wyhamowało i uderzyło swoim prawym przednim bokiem w mój lewy tył.
Przecież doskonale wiedziałeś, że są dwa auta za Tobą.
Cytat:
Przypuszczam, że linią obrony będzie moje gwałtowne hamowanie...
Dla kogo to będzie "dobrą linią obrony", bo chyba nie dla Ciebie? Nie hamuje się gwałtownie przed innym samochodem bez wyraźnej potrzeby.
Cytat:
Gapie widzieli tylko moje gwałtowne hamowanie, wymuszenia nie widzieli.
Nie masz świadków na wymuszenie, za to tamci mają na Twoje zachowanie.
Cytat:
Gość nie zachował bezpiecznej odległości,...
A czy Ty dałeś im na to szansę?
Powtórzę. Twój błąd polegał nie na wyprzedzeniu "z marszu", tylko hamowaniu bezpośrednio po wyprzedzeniu. Mogłeś pojechać jeszcze kawałek z taką szybkością i stopniowo ją wytracać.
Nie życzę Ci źle, ale kiepsko to widzę, chociaż "niezbadane są wyroki...". Nie tylko boskie.