Kurs, wysokie wymagania, stres.
Witam. Słuchajcie, jestem po 4 godzinie jazdy i jestem zestresowana i załamana.
Na 1 jeździe myślałam, że pojedziemy z instruktorem na plac, ale jeździliśmy bocznymi ulicami. Trochę byłam zaskoczona i przestraszona ponieważ pierwszy raz siedziałam za kierownicą, ale jakoś dałam radę. Instruktor pokazał mi jak operować biegami (trochę się denerwował, że musiał długo mi pokazywać zanim nauczyłam się jak prawidłowo trzymać drążek), ale doszlifowałam to w domu ''na sucho'' i na 2 godzinie miałam to już całkowicie opanowane. Na 2 godzinie instruktor spodziewał się, że w jedną lekcję załapię płynne ruszanie i komentował, że ''nie chce nic mówić, ale starsza koleżanka to w ciągu godziny to załapała''... Ja jeszcze po prostu nie mam wyczucia bo albo za szybko puszczam sprzęgło i mi samochód gaśnie, a częściej ze strachu żeby nie zgasł zbyt powoli puszczam sprzęgło przez co wiele za długo to trwa i dodaję za dużo gazu:( Kręciliśmy ósemki instruktor uczył mnie cofać, jechać prosto wzdłuż krawężnika itd. nie miał żadnych uwag. Dzisiaj pojechaliśmy na ronda i uczył mnie zwalniania przy rondzie włączanie drugiego biegu,rozglądniecie się i ruszenie... I powiedział że bardzo wolno łapię, że muszę szybciej łapać bo nam godzin nie starczy i będę musiała dokupić. Po prostu dla mnie to jest na razie za dużo rzeczy na raz do ogarnięcia, znaki kierunkowskaz sprzęgło wlączyć bieg... poza tym boję się, że zrobię komuś krzywdę, przez hamuję o wiele za szybko. Widzę, że mój instruktor jest zniecierpliwiony i czuję się jakbym była najgorszym przypadkiem, który mu się trafił. Czuję się do niczego. Zdaję sobie z tego sprawę, że wolniej się uczę, ale nie uważam żeby było zemną bardzo źle. Mówienie przez instruktora, że inni są lepsi czy wolno łapie nie motywuje mnie, a ciągnie w dół. Zastanawiam się czy on za szybko nie oczekuje ode mnie efektów? Nie może po prostu uczyć mnie po swojemu, do skutku, a jak nie starczy godzin to po prostu je dokupię? Serdecznie pozdrawiam.