-
1 załącznik(i)
Skrzyżowanie
Witam!
Założyłem się z kolegą o stówę, że jadąc prosto na załączonym zdjęciu, odnosząc się do tego znaku drogowego, nie trzeba włączać kierunkowskazu. Kolega twierdzi, że jadąc tutaj prosto trzeba włączyć kierunkowskaz. Ja mówię, że nie trzeba. Kto będzie bogatszy o stówę ? :D
Załącznik 395
-
Czuj się bogatszy o stówę.
Art. 22.5 Prawo o Ruchu Drogowym.
-
Kolega twierdzi, że skoro wjeżdżasz z głównej na podporządkowaną to musisz włączyć kierunek :)
-
Raczej jak skręca w prawo powinien. Jak w lewo to "może".
-
Chwila moment, właśnie mam kilka takich znaków w okolicy. Z tego co się orientuję to grubość linii na znaku mówi o pierwszeństwie, zaś przebieg tych linii mówi o strukturze skrzyżowania.
Sądząc po przerwach między liniami mamy tu skrzyżowanie 3 ulic : 2 podporządkowanych i jednej z pierwszeństwem.
Jadąc prosto geograficznie zjeżdża w podporządkowaną czyli skręca w lewo. Powinien zatem włączyć kierunek.
Jadąc drogą z pierwszeństwem , mimo iż geograficznie skręca w prawo, to tak naprawdę nigdzie nie skręca gdyż jedzie cały czas tą samą drogą tyle że po łuku. Zatem nie musi wrzucać kierunku.
Co ciekawe gdyby na znaku nie było łuku, to i tak nie musiałby wrzucać kierunkowskazu, gdyż wrzuca się go w przypadku zmiany pasa lub kierunku ruchu.
A co gdybyśmy mieli znak, na którym droga kieruje się na prawo i w lewo ale pod kątem 45 stopni, zamiast 90-ciu. Co wtedy? Uznać, że jedziemy prosto czy w prawo? Moim zdaniem kierunek geograficzny nie decyduje o włączeniu kierunkowskazu, tylko zmiana kierunku ruchu lub pasa ruchu. A zatem to przerwy decydują?
P.S.
Nie zrozumcie mnie źle. Przejrzałem parę wpisów w internecie i są 2 poglądy na tę kwestię. Jedni twierdzą, że to jazda po łuku i nie trzeba dawać kierunku a inni że przeciwnie.
Czy w kodeksie są jakoś określone te kwestie?
Pytanie ważne, bo zdarza się, że np. przy T-6a ktoś z góry z podporządkowanej nam wyjeżdża. gdyż nie daliśmy kierunku i myślał że pojedziemy prosto, a my sobie jedziemy po łuku i bum. Dla mnie liczy się strona praktyczna, czyli żeby nie było bum.
A zatem może rozsądniej jednak jest włączyć kierunkowskaz, bo to nie zaszkodzi a może pomóc?
Bo jeśli chodzi o kwestię wypadków to sprawa jest oczywista - wjeżdżający z podporządkowanej będzie winien, bo braku włączenia kierunkowskazu raczej mu się nie udowodni.
A tu jeszcze znalazłem ciekawą analizę problemu, jakby ktoś miał problem z policją i nie chciał zapłacić mandatu
http://mrerdek1.blogspot.com/2015/08...go-zmiana.html