-
Czy będzie lepiej?
Witam wszystkich
W piatek odebrałam prawko (zdane za 2 razem). Dzisiaj pierwszy raz jeździłam (w sumie jakieś 20km poza miastem i 3 w mieście). Poza miastem było całkiem ok chociaz za chiny nie mogłam sie przyzwyczaić do samochodu mojego chłopaka (do tej pory tylko Pandą jeździłam) a on ma Forda Mondeo. Dla mnie to ogromniasta różnica. I było fajnie do czasu skrętu w lewo, z górki. Chłopak powiedział do mnie żebym wyłączyła bieg (potem wyjaśnij że mu o redukcję chodziło), ja spanikowałam bo byłam na górce, bałam sie że zjadę do tyłu. Niby gorkę mam opanowaną i nigdy z nią problemów nie było, ale też nigdy na gorce nie skręcałam od razu w lewo. I jeszcze ten trbiący za mną tir. Masakra. Jakoś wyjechałam wreszcie, ale potem wypadłam z samochodu i dalej jechać nie chciałam.
Po długim przekonywaniu wsiadlam i juz bez przeszkód dojechałam do domu.
No i jestem choelrnie zła, na siebie że spanikowałam, na chłopaka i na tego tira też. Chociaż głównie na siebie. Napiszcie czy wy też mieliscie takie trudne początki. Co prawda nikogo nie zabiłam, i jechałam na 5-tce czego nigdy nie robiłam, ale mogło być lepiej. :( [/b]
-
Nie przejmuj się. Ja też na początku tak jeździłam. Bałam się, żeby przypadkiem ktoś na mnie nie trąbił. Nie lubiłam skręcać w lewo, ponieważ musiałam wstrzymać ruch , żeby skręcić.Strasznie stresujące to było :D , te samochody za mną. Dlatego wolałam skręcać w prawo. Z parkowaniem też tak było, wybierałam miejsca gdzieś na końcu parkingu, gdzie było puściej. Tak więc się nie przejmuj, będzie dobrze. Tylko się nie poddawaj. Bo o ile teraz masz lekkiego stracha jeżdżąc (co jest wydaje mi się, naturalne), to jak nie będziesz jeździła, to ten strach będzie narastał. Moja znajoma też się bała na początku, teraz już wcale nie wsiądzie za kierownicę. Minęło już 5 lat od kiedy zdała egzamin.
Życzę powodzenia, i szerokiej drogi :D
-
hehe:) nikt od smaego początku nie jest doskonały:) ja też miałam fajną przygode jak wracałam z warsztatu samochodem:D wyjeżdżając prawie bym sie zdeżyła z innym a to dlatego że widoczność była strasznie ograniczona:( same dzrewa;D no a potem z kolei najadłam sie wstydu jak zapomniałam o włączeniu ręcznego stając na skrzyżowaniu po górke:D ale w pore sie zorientowałam i było ok:) każdy napewno miał jakieś śmieszne przeżycie:) nie ma czym sie przejmować;) jeździć, jeździć i jeszcze raz jeździć i będzie po krzyku;D
-
ja mam podobny problem, już rok prawo jazdy mam a wciąż jeżdżę delikatnie mówiąc srednio :roll: może to dlatego ze jestem wciąż niedzielnym kierowcą, bo w ciagu tygodnia nie uzywam samochodu, jedynie na krótkie trasy w weekendy. ktos mi powiedział że porządnie naucze się jeździc dopiero jak bedę codziennie do pracy dojezdzać. zgadzacie się z tym?
pzdr!
-
Jak tak to czytam to śmiać mi się chce... Zastanawiam się jak to będzie ze mną jak po raz pierwszy po odebraniu prawka pojade sama na własną odpowiedzialność (wsiąde do pożyczonego auta i będe się śmiać-sama do siebie i z siebie)
-
wsiądziesz i pojedziesz, bedziesz szczęsliwa że juz ci wolno :) albo też się zestresujesz że jazda z instruktorem swoją drogą, a bedąc całkowicie zdanym na siebie swoją drogą. :)
-
ja wyruszyłam na pierwszą przejażdżkę,na drugi dzień po odebraniu prawka.miałam lekki stresik,czy sobie poradzę i czy mój Szanowny siedzący obok będzie komentował moje zdolności.na szczęście poszło mi dobrze,że następnego dnia mój facet wręczył mi kluczyki i "kazał" pozałatwiać sprawy na mieście.i wiecie co bez niego jechało mi się o niebo lepiej.teraz moja córcia chce żebym codziennie odwoziła ją do szkoły a nie tata,bo stwierdziła,że mama jeżdzi lepiej.mimo,że moja pociecha ma dopiero 7 lat,jej pochwały dodają mi skrzydeł!jestem początkującym kierowcą,bo prawko zdałam 31 stycznia(za pierwszym razem)odebrałam 21 lutego,ale każdemu polecam jeżdżić,jeżdzić i jeszcze raz jeżdzić...powodzenia i szerokiej drogi,bez piratów.
-
nie takie straszne to jest :) powodzenia :wink:
-
to racja że chyba trzeba jezdzić jak najwięcej
zeby w końcu jezdzic dobrze...
pzdr!!
-
Trzeba często jeździć i nie przejmować się drobnymi niepowodzeniami. Na początku zazwyczaj nie wszystko wychodzi tak, jak byśmy chcieli. Jednak po pewnym czasie dochodzi się do wprawy. Wiem z własnego doświadczenia :wink: .