Czy ktoś padł ofiarą urzędniczki z Bankowego jak ja i mich 4 kolegów z kursu? Urzędniczka źle nas poinformowała o opłatach.Po złożeniu papierów (oczywiście zatwierdzonych) , dzwoniliśmy i byliśmy osobiście się dowiedzieć czy opłata jest za xero czy pieczęć "potwierdzone z oryginałem" i mówiliśmy że naszego kolegę, który pare dni wcześniej obsługiwał kto inny płacił inną opłatę, ona dalej nas zapewniała że nas ta opłata nie obowiązuje. Po kolejnych 3 dniach MY musieliśmy, zgodnie zaleceniem Pani urzędnik, się dodzwonić (co wcale nie jest łatwe) i potwierdzić chęć obecności na egzaminie, jak byśmy z nudów kompletowali dokumenty , dla jaj płacili ponad 200 złotych i je tam zawozili.. usłyszeliśmy każdy z nas " na pewno Pan będzie na liście na egzaminie proszę się nie martwić". W piątek (egzamin w niedziele) MY mieliśmy przeczucie i dzwoniliśmy się dowiedzieć czy aby na pewno jest zakwalifikowani. Usłyszeliśmy (od tej samej Pani), że nie zakwalifikowaliśmy się z powodu zbyt dużej ilości chętnych i zbyt późnego złożenia dokumentów - te złożyliśmy 3 tygodnie przed egzaminem , tydzień po ukazaniu się terminu egzaminu na stronie urzędu. W piątek Pani karmiła każdego z nas innymi kłamstwami odwracając uwagę od przyczyny nie zakwalifikowania się czyli braku opłaty skarbowej. Pani wymyśliła np. że będzie za 2 tyg. następny termin w Warszawie. Uważam, że każdy jest tylko człowiekiem i może się pomylić, ale jak się zrobi błąd to należy postaram się go naprawić i ewentualnie kogoś przeprosić a nie wymyślać kłamstwa w celu chronienia swojej posady. Dla mnie jest to skandal! Terminy w mazowieckim są cykliczne co można zobaczyć oglądając stronę urzędu. Wynika, że następny egz. w Wawie będzie gdzieś ze 2 miesiące, do Radomia/Płocka/Ciechanowa jest co najmniej 100 kilosów gdzie powinien być za miesiąc egz w którymś z tych miast - raczej nie Radomiu bo tam był miesiąc temu. Uważam, że należy iść "porozmawiać" z Panią urzędnik , a jeśli się nie przyzna do popełnienia błędu i dalej będzie szła w zaparte i wymyślała zwykłą ściemę to iść do jej naczelnika. Dodam, że kolega zapisywał się tydzień po nas (ja z kolegami) i jemu powiedziała , że ma uiścić opłatę 5 zł (posiadając również swoje xero), więc już co innego mówiła i wiedziała ze coś jest nie halo mimo to nikogo o niczym nie informowała. Inny kolega zapisywał się we wtorek przed egzaminem, był tam osobiście, zapisanie na egz. polegało na tym że pani wyjęła 2 segregatory z jednego wyjęła dokumenty i przełożyła do drugiego i wpisała kolegę (nawet z tego forum) na kartkę na listę na której był on 53 - podczas gdy nam w rozmowie telefonicznej w piątek tłumaczyła nie zakwalifikowanie się liczbą osób chętnych powyżej 160 a tylko 120 miejscami na egzaminie. Skandal ! Dla mnie jest to kwestia podjęcia pracy przede wszystkim ale teraz i zorganizowania wyjazdu (składaniu podań w urzędzie o wysłanie dokumentów) do innego miasta jeśli chce uzyskać uprawnienia "szybko". W piątek to ja wydzwaniałem do urzędu , nikt do mnie nie dzwonił w ogóle a usłyszałem w rozmowie zamiast przepraszam zaszła pomyłka to "no i ja teraz muszę dzwonić do tych wszystkich ludzi!". S K A N D A L nie bójcie się - w kupie siła :] choć mam nadzieje ze wszyscy się zakwalifikowali : P