-
Ja rowzniez jestem chodzaca oaza spokoju, ale takie akcje strasznie mnie irytuja. Zwykle puszczaja mi nerwy i o ile jedno trabniecie moge zignorowac o tyle kilka natretnych sygnałow lub machanie łapami, albo co gorsza "darcia geby" przez okno juz nie. Zwykle konczy sie zatrzymaniem samochodu i konfrontacja, poki co na szczescie słowna. Ostatnim razem wyleciałem jak z procy z samochodu do stajacego za mna barana i co sie okazało... Okazało sie, ze oprócz kierowcy w samochodzie siedziało szesciu jego kompanow. Politycznie wytłumaczyłem jełopowi w czym rzecz i z "podkulonym ogonem" wrocilem do auta.
-
Nanosekunda-czas jaki upłynie od zapalającego się zielonego światła do użycia klaksonu przez łosia za tobą.