Pierwszy bilans nakazu jazdy na światłach
Pierwszy bilans nakazu jazdy na światłach
Na używanie świateł w dzień wydaliśmy kilka miliardów. Liczba wypadków nie spadła, a przez rok do atmosfery trafiło niepotrzebnie pół miliona ton dwutlenku węgla – czytamy w “Życiu Warszawy”.
Od 1 stycznia tego roku w Austrii zlikwidowano obowiązek jazdy z włączonymi światłami mijania w dzień. W Europie więcej jest już państw, które nie żądają włączania świateł.
Tymczasem po roku jazdy w dzień na światłach w Polsce wiadomo już, że zarobili na tym dostawcy żarówek, którym sprzedaż wzrosła o ponad 60 proc., oraz budżet państwa, bo o 0,5 procent wzrosło zużycie paliwa przez 15 mln krajowych i 72 mln jadących tranzytem aut.
Kosztowało to kierowców 2,1 mld zł.
Organizatorzy koalicji na rzecz jazdy z włączonymi światłami twierdzą, że nie mają jeszcze danych potwierdzających słuszność tego rozwiązania. Także według Ministerstwa Infrastruktury, rok to za mało, aby oceniać skuteczność przepisu.
Przyznaje jednak ono, że mimo obowiązku używania świateł w 2007 r. wydarzyło się więcej wypadków niż w roku 2006, w tym więcej zderzeń czołowych pojazdów.
– Ze statystyk wypadków drogowych, które wydarzyły się w ciągu dnia w miesiącach maj – sierpień 2007 i 2006r., wynika, że nie ma zmian na lepsze.
Wniosek jest prosty: jazda na światłach nie przyniosła oczekiwanego zmniejszenia liczby wypadków.
Trzeba natomiast się zastanowić nad kosztami tego rozwiązania – twierdzi Sławomir Gołębiowski, ekspert Stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego.
Podkreśla, że z nietrafionego rozwiązania wycofuje się powoli Komisja Europejska, która pod koniec 2007 r. uznała, że nie będzie zachęcać do wprowadzania tego obowiązku.
Link do źródła:
“Życie Warszawy” – Adam Maciejewski: “Kosztowny nakaz jazdy na światłach”
************************************************** *
Obowiązkowa jazda na światłach przez całą dobę nie zmniejszyła liczby wypadków w kraju – twierdzą policjanci.
– A ich zapalanie zanieczyszcza atmosferę – dodają ekolodzy.
– Warszawa jest jednak ewenementem, w całym kraju liczba wypadków i kolizji zwiększyła się – mówi Marcin Szyndler ze stołecznej policji.
Choć nikt nie badał, jaki wpływ na bezpieczeństwo mają zapalone przez całą dobę światła, policjanci nie ukrywają:
– Bardziej niż na światła wskazywałbym na skuteczne działania drogówki i wprowadzenie fotoradarów - mówi Szyndler.
- Światła mogą mieć znaczenie tylko poza miastem. Tam pędzący samochód może niebezpiecznie wtopić się w otoczenie – utrzymuje Jan Makarewicz z Automobilklubu Polski.
– Warszawa jest dość dobrze oświetlona. Nawet auto jadące w nocy bez świateł będzie widoczne.
– Jazda po mieście w dzień ze światłami to kompletna bzdura, nie ma wpływu na bezpieczeństwo – dodaje biegły sądowy Sławomir Gołębiowski.
– Na dodatek auto na światłach pali o ponad 1,5 proc. więcej, przyczyniając się do zanieczyszczenia środowiska. To większe spalanie kosztuje polskich kierowców dodatkowo 650 mln zł rocznie na paliwo – szacuje. Z wyliczeń tygodnika “Auto Świat” wynika, że efektem tego może być emisja setek tysięcy ton dwutlenku węgla.
– Większy wpływa na poprawę bezpieczeństwa miałoby ostre ściganie kierowców, którzy przekraczają prędkość – mówi Wojciech Szymalski, ekolog ze stowarzyszenia Zielone Mazowsze – czytamy w “Życiu Warszawy”.
W styczniu tego roku z obowiązku używania świateł przez całą dobę wycofała się Austria. Tamtejsi ekonomiści obliczyli, że liczba wypadków nie spadła, za to o 250 tys. ton wzrosła emisja szkodliwych gazów.
We Włoszech światła mają być używane w terenie niezabudowanym, a w Portugalii na autostradach. – Na razie nie pracujemy nad wycofaniem się z tego przepisu, ale warto o tym dyskutować – mówi Michał Czeszejko-Sochacki z Komendy Głównej Policji.
Link do źródła:
“Życie Warszawy” – Konrad Majszak, Marek Kozuba: “Wyłączone światła nie ograniczyły liczby kolizji”