Tylko po co w kółko wałkować to samo skoro wszystko zostało już powiedziane i wyjaśnione?
Printable View
Tylko po co w kółko wałkować to samo skoro wszystko zostało już powiedziane i wyjaśnione?
eMx
A coś ty tak istotnego powiedział w tym trzecim poście z pierwszej strony !!!!!!
JEST TAK - nawet nie dodałeś - no bo tak.
Chłopie ZERO uzasadnienia.
A że nie rozumiesz - no bo TAK - to widać.
Nowy argument to dla ciebie stary kotlet - no bo tak !!!!!!
Dyskusja na wysokim poziomie , same argumenty potwierdzające i zaprzeczające, wprost genialna wymiana poglądów - z Twojej strony !!!!!!!
http://naukajazdy.pl/forum/images/st...er-offline.png
To cały ten twój wpis.Cytat:
Według mnie sprawcą kolizji będzie kierujący pojazdem B
Wiec opowiadasz bajki , albo nie rozumiesz co piszesz.
A co tu można więcej napisać...
Po prostu odpowiedź na pytanie.
Bonifacy wcześniej uzasadnił, a zgadzam się z tym w 100%.
Cytat:
Nie ma też w przepisach pojęcia "uprawniony tor jazdy"
Jest tylko mała różnica. Przepisy jasno reulują, kto i jaką częścią drogi może się poruszać. O ile pojazd silnikowy nie może korzystać z trawnika czy chodnika, a z pobocza (nie jest częścią jezdni) tylko w określonych warunkach i tutaj można byłoby mówić o "nieuprawnionym torze jazdy", o tyle jezdnia jest przeznaczona do ruchu pojazdów (i warunkowo pieszych) i taki pojazd, nawet gdyby jechał niezgodnie z przepisami, ma prawo do "bycia" na tej jezdni.Cytat:
fakt ale w definicji drogi mamy również chodnik i pobocze.
Piszecie, że kotlet odgrzewany? Ale smaczny.
To jak z przepisów ogólnych wynika że nie może się chodnikiem, pasem zieleni itd. poruszać pojazd, to jest nieuprawniony tor jazdy.
Natomiast jak jedzie jezdnią gdzie mu znakami zabroniono jechać, to może jechać!!!!!
Co ty za głupoty wypisujesz.
Czyli mówisz że znaki dla ciebie nie mają znaczenia, oprócz ŚWIĘTEGO znaku ustąp.
Pisałem wcześniej, że na tym "nieuprawnionym torze jazdy" może, z różnych względów, znajdować się pojazd. Może jechać uprzywilejowany ( i nie mów, że nie będzie miał pierwszeństwa), może ktoś omijać pieszego, który wtargnął na jezdnię, może wpaść w poślizg i rzuciło go na lewą stronę. Powodów może być więcej, choć nie wszystkie da się usprawiedliwić. Natomiast trawnik czy chodnik nie jest przeznaczony do poruszania się samochodem i tak jadący, w przypadku kolizji, powinien być bezwzględnie uznany za winowajcę.
Przepisy nakładają na kierujących obowiązek reagowania na szybko zmieniające się warunki i sytuacje drogowe. Ktoś, kto miał pierwszeństwo, może je w jednej chwili stracić i analogicznie, nie mający tego pierwszeństwa, nabywa je. Pojazd jadący drogą z pierwszeństwem, traci je opuszczając tę drogę lub gdy sama droga straci swój status. Wyjeżdżając spod znaku "ustąp", pierwszeństwo nabywamy po wjechaniu na drogę główną.
Szkic z omawianego przykładu pokazuje, że w momencie wyjazdu pojazdu "B" z podporządkowanej, pojazd "A" był już od jakiegoś czasu na tym pasie, więc kierujący "B" nie mógł wjechać na pas zajęty (nawet bezprawnie) przez inne auto. Sytuacja inaczej by wyglądała, gdyby "B" wyjechał na pusty pas, a dopiero pojazd "A", nagle zjechał i się z nim zderzył.
Owszem, linia ciągła i znak "ustąp" mają tak samo ważne znaczenie, ale powiem Ci, tak na ucho ;), że odkąd jeżdżę, a już będzie tego ładnych parę lat, zdarzyło mi się (chyba) tylko 2 razy wymusić pierwszeństwo. Na szczęście bez kolizji, ale więcej razy wyszło mi wyprzedzać lub kończyć ten manewr na skrzyżowaniu. Niech to będzie moje wyjaśnienie w sprawie ważności znaku A-7.Cytat:
Czyli mówisz że znaki dla ciebie nie mają znaczenia, oprócz ŚWIĘTEGO znaku ustąp.