Cierpliwie i konsekwentnie
Teraz to już robisz cyrk :D To już jest jakaś patologia:
Pytam - nie odpowiada.
Nie pytam - odpisuje coś do siebie :D
Mam NIE PYTAĆ, żebyś coś odpisywał :D P A T O L O G I A i groteska :D W takie coś nie chce mi się bawić bo to jakiś "fikołek logiczny".
Idź na jakiś kurs komunikacji czy prowadzenia dialogów bo wyraźnie umykają ci podstawowe zasady.
Mimo wypierania i udawania, że dalej "niezrozumiałe jest" o co mi chodzi, cierpliwie i konsekwentnie napiszę jeszcze raz.
Prostymi, LOGICZNYM wnioskami.
Cytat:
Jeśli NIE POTRAFISZ wskazać cytatów, gdzie W TEKŚCIE PRZEPISÓW jest napisane czym jest: kierunek jazdy, kierunek ruchu lub CHOCIAŻ czym jest zmiana tych kierunków (a ten drugi obywatel to nawet wprost powiedział, że tam tego nie ma i nikt mu nie zaprzeczył) — to pierwszym LOGICZNYM i oczywistym wnioskiem jest, że POTWIERDZASZ MI, że tam TEGO NIE MA.
A skoro POTWIERDZASZ, że tam tego nie ma, to LOGICZNĄ konsekwencją jest, że gdy piszesz, iż w sytuacji gdy włączasz kierunkowskaz to podejmujesz decyzję o istnieniu zmiany kierunku NA PODSTAWIE PRZEPISÓW — ZAPRZECZASZ SAM SOBIE, okłamujesz innych, wprowadzasz innych w błąd.
(Wziąłem to w jeden blok, żebyś wiedział, że to jest JEDNA, SPÓJNA MYŚL, więc się tego nie kastruje, nie ciacha po swojemu i nie wybiera sobie fragmentów. Bo to jest CAŁOŚĆ i wszystko jest tam ze sobą połączone i koniec wynika z początku.)
TO JEST PROSTA I ELEMENTARNA LOGIKA! Jestem PRZERAŻONY, że tutaj nie działa :|
Gdy najpierw potwierdzasz, że tego konkretnego zagadnienia w tekstach przepisów nie ma.
Ale jednocześnie potrafisz napisać, że w tym konkretnym zagadnieniu powołujesz się na przepisy... TO ROBISZ... KRZYWDĘ LOGICE.
Nie wiem jakim cudem jest to... "akceptowalne" przez twój umysł. Musisz coś wypierać, albo mieć jakieś swoje subiektywne definicje.
Byłem przygodowany na dłuższą dyskusję i "badanie szczegółów tekstów prawa", krok po kroku, bo może udało by się udowodnić, że te pojęcia są zawarte w przepisach..."pośrednio", poprzez jakąś głęboko nieintuicyjną relację między innymi pojęciami i definicjami itd.
Ale widzę, że takie rzeczy to była by tutaj katorga i kosmos, skoro nie działają tutaj już podstawy dyskusji jak ODPOWIADANIE BEZPOŚREDNIO NA PYTANIA!
A jak ktoś znowu napisze, że "nie rozumie o co mi chodzi"... to już będzie cyrk i zacznę się zwijać ze śmiechu :D