Tak jak w temacie, jaki polecicie program aby nie bawić się w plansze i różne magnetyczne tablice??
z góry dziękuję za odpowiedzi :)
Printable View
Tak jak w temacie, jaki polecicie program aby nie bawić się w plansze i różne magnetyczne tablice??
z góry dziękuję za odpowiedzi :)
Jeżeli myślisz, że w nowych warunkach (od lutego 2012) program multimedialny załatwi Ci teorię na kursie to jesteś niepoprawnym optymistą. Niestety a raczej stety radzę już się oglądać i to dobrze za profesjonalnym wykładowcą...
nie chodzi mi o to, chciałbym mieć wszystko w kompie i tylko wyświetlić to za pomoca projektora z nie latać z planszami
PowerPoint lub jakiś jego darmowy odpowiednik, plus komputer, plus monitor przynajmniej 40 cali. Oczywiście treść już trzeba wykonać osobiście i najlepiej, by to były moving pictures, a wiem po sobie, że "trochę" na tym schodzi...
Za to efekt jest taki jaki... sobie przygotujesz. Niezbędna też odpowiednia wiedza i doświadczenie w nauczaniu przepisów od strony teoretycznej, i to dla niektórych może być trudna bariera do pokonania...
Myślę, że chodzi Ci o gotowy zestaw wykładów ze slajdami i filmikami. Używam Vademecum Wykładowcy Professional. Graficznie nie jest zły, ale lektora lepiej wyłączyć i samemu dokładnie wytłumaczyć kursantom przerabiane zagadnienia. Mam również własne prezentacje i lubię z nich korzystać, jednak ich przygotowanie pochłonęło bardzo dużo czasu.
Jeśli chodzi o sprzęt, bardzo sobie chwalę projektor i ekran 180 cm. Do komputera pilot oraz bardzo dobre głośniczki na USB 5V Logitech, małe,a wystarczają w szkolnej sali lekcyjnej.
Panie i Panowie skąd Wy bierzecie czas, że korzystacie zarówno z własnych prezentacji jak i puszczacie klipy wademekum. Ja za pierona się nie mogę zmieścić w czasie ze swoim materiałem i do tego wielu zagadnień nie jestem w stanie rozwinąć tak jak bym sobie tego życzył, często też jest mi aż głupio, że nie zawsze mogę z kursantami powtarzać przerobionego materiału...
Niestety, jeśli rzeczywiście planowane zmiany mają być tak daleko idące, jak się słyszy - to żeby kursant zdał teorię liczbę godzin trzeba będzie zwiększyć - a przede wszystkim dysponować odpowiednio profesjonalną kadrą tzw. wykładowców.
Na miejscu kierowników OSK już szukałbym doświadczonej kadry, i nie liczyłbym, że część teoretyczna załatwi żona kierownika albo pani Basia z sekretariatu, i że jakoś to będzie.
Nie będzie...
POtwierdzam, 30 godz to zdecydowanie za mało na profesjonalne wyklady. Co prawda w w 217 jest mowa o min 30 godz., ale ktory kursant przyjdzie na dodatkowe????
przyjdzie jak przyjdzie ale kto dodatkowo zapłaci??
ja swoim robie dodatkowe ale gratis i jakoś nie narzekam na ich brak :)
30 godzin na prawo jazdy to zdecydowanie za mało, np. gdzieś wyczytałem, że kurs z teorii na wózki widłowe to obligatoryjne coś około 60 godzin...
Oczywiście u nas zaczęto robić zmiany pod siebie (egzaminowanie) a zapomniano o ważniejszych i koniecznych zmianach w szkoleniu - chociażby należało zwiększyć liczbę godzin szkolenia teoretycznego; a jak na razie o tym cisza- chyba, że czegoś nie wiem to proszę o informację...
Według mnie nie wprowadzając przepisów o zwiększeniu minimalnej ilości godzin teoretycznych zrobiono oślą przysługę nie tylko przyszłym kursantom (egzaminowanym) ale również instruktorom/wykładowcom od teorii... bo jak tu przerobić ustawę prawo o ruchu drogowym i rozporządzenie w sprawie znaków i sygnałów drogowych (a gdzie reszta) w 26 godzin...
Gołym wzrokiem widać, że ktoś liczy na e-learning jako jedyną lub dodatkową formę kształcenia...
P.S. Pisarmen jacyś dziwni ci Twoi kursanci, u mnie jakoś nie chcą korzystać chyba, że który egzaminu nie może zdać - ale tacy stanowią w aktualnym stanie prawnym wyjątek...
bo ja swoim od razu tłumacze jaki jest w tym cel, i jak jasno wytłumacze, że jak w trakcie jazdy mam tłumaczyć a następnie mam się zatrzymac i rozrysowywać jakieś skrzyżowanie lub sytuacje (a czas uciekai działa na niekorzyść kursanta) to lepiej pozbierac bolaczki i zrobic spotkanie i na tym spotkaniu omówić to co umnkęło albo co sprawia problemy. takie 2-3 spotkania sporo ułatwia, i sami sie upominają czy i kiedy takie spotkanie bedzie :)
jak dobrze podejdziesz do kursanta to każdą nieobecność na zajeciach odczuje jako porażkę :)
Dżolo napisał:
Dżolo ktoś już wcześniej napisał, że to jest minimalna liczba godzin w przypadku kat.B. Nic nie stoi na przeszkodzie abyś zwiększył liczbę godzin. U mnie na kursie wychodzi około 50 a nawet 60 godzin teorii (zależy od grupy jaką szkolę). Oczywiście to nie reguła. Dla mniej ambitnych robi się te minimalne 30 godzin.Cytat:
30 godzin na prawo jazdy to zdecydowanie za mało, np. gdzieś wyczytałem, że kurs z teorii na wózki widłowe to obligatoryjne coś około 60 godzin...
Oczywiście u nas zaczęto robić zmiany pod siebie (egzaminowanie) a zapomniano o ważniejszych i koniecznych zmianach w szkoleniu - chociażby należało zwiększyć liczbę godzin szkolenia teoretycznego; a jak na razie o tym cisza- chyba, że czegoś nie wiem to proszę o informację...
a kto płaci za te dodatkowe 20-30 godzin?? jak kursant to powiedz jak ich do tego przekonujesz :)
Ksu u mnie we wsi szkół nauki jazdy więcej niż podstawówek i szkół średnich razem wziętych, a przez to, że u mnie nie ma zmiłuj i kursant obowiązkowo musi wychodzić minimum ustawowe na teorię to na na kursach prawie same baby; chłopy idą tam gdzie nie trzeba się chodzić na zajęcia teoretyczne i gdzie można samodzielnie uczyć się tylko testów...
Czasami jak nie zdadzą przychodzą do mnie i to co opowiadają jak wyglądają kursy w tańszych ośrodkach to głowa mała...
Słowem - zazdroszczę Ci... bo pewnie nie za darmo te 20-30 godzin robisz dodatkowo, a wiadomo - niż demograficzny jest w całej Polsce.
Dżolo napisał:
No właśnie, za dużo jest ośrodków, chętnych na kursach coraz mniej, bo niż, więc żeby złapać klienta obniża się cenę za kurs, a skoro jest niska cena, to i niski poziom szkolenia.Cytat:
Ksu u mnie we wsi szkół nauki jazdy więcej niż podstawówek i szkół średnich razem wziętych
Dżolo napisał:
Znam ten ból Dżolo. Czasem słyszę, że u mnie jest źle robić kurs bo trzeba obowiązkowo na teorię chodzić, a w innych OSK nie trzeba. Tam dostaje się tylko "płytkę z testami" i sprawa teorii załatwiona. U mnie trzeba zdać egzamin wewnętrzny teoretyczny i praktyczny, a w innych OSK nie trzeba zdawać egzaminów wewnętrznych. Na szczęście jest też druga strona tego medalu. Ci co chcą porządnie przygotować się do bycia kierowcą przychodzą tam gdzie są wykłady, egzaminy wewnętrzne itp. mimo, że jest drożej. Ale jakość przecież musi kosztować.Cytat:
... a przez to, że u mnie nie ma zmiłuj i kursant obowiązkowo musi wychodzić minimum ustawowe na teorię to na na kursach prawie same baby; chłopy idą tam gdzie nie trzeba się chodzić na zajęcia teoretyczne i gdzie można samodzielnie uczyć się tylko testów...
Dżolo napisał:
Niestety, głowa mała. Polak mądry po szkodzie. Widzisz oni już mądrzeją i przychodzą do Ciebie, bo wiedzą, że to jednak Ty ich lepiej wyszkolisz, a później znajomym już nie polecą ośrodka bez wykładów, tylko polecą Twój OSK. Także warto robić solidne szkolenie, a nie tandetę odwalać.Cytat:
Czasami jak nie zdadzą przychodzą do mnie i to co opowiadają jak wyglądają kursy w tańszych ośrodkach to głowa mała...
Dżolo napisał:
Mam trzy rodzaje kursów na kat B. Za 1300 zł, 1600 zł i 1800 zł.Cytat:
Słowem - zazdroszczę Ci... bo pewnie nie za darmo te 20-30 godzin robisz dodatkowo,
pisarmen napisał:
Oczywiście, że kursant. Przekonuję ich do tego jakością. Sami wybierają dany pakiet szkoleniowy.Cytat:
a kto płaci za te dodatkowe 20-30 godzin?? jak kursant to powiedz jak ich do tego przekonujesz :smile:
a o tym żeby zrobic różne ceny kursów to nie pomyślałem :)
co do jakości i ceny to nie zawsze jest tak, że jak ktoś ma taniej to juz gorzej. najważniejsze aby nie odwalać maniany i lipy.
Ja bazuje na tym, że zadowolony klient to dziesięciu zadowolonych klientów :)
dobre imie przede wszystkim. jak ktoś chce szybko tanio i najlepiej w domu to nie u mnie :)
oczywiście ja nikogo do niczego nie zmuszam ale tak wykładam kawe na ławe, że jak juz pisałem kursanci są niezadowoleni z każdej nieobecności, bo wiedzą, że na tym tracą.
pisarmen napisał:
Nie zawsze, ale często zdarza się, że jednak tak jest. Jak ktoś robi kurs za 900 czy 800 zł to musi jakoś wyjść na swoje i szuka oszczędności kosztem szkolenia. A to brak wykładów, godziny zajęć praktycznych czterdziesto piecio minutowe, brak egzaminu wewnętrznego, skracanie jazd, itp. Różne ciekawe rzeczy się słyszy.Cytat:
...co do jakości i ceny to nie zawsze jest tak, że jak ktoś ma taniej to juz gorzej.
pisarmen napisał:
I tak trzymaj :-). Na dobrą markę trzeba długo pracować, a stracić dobrą markę można szybko.Cytat:
...najważniejsze aby nie odwalać maniany i lipy.
Ja bazuje na tym, że zadowolony klient to dziesięciu zadowolonych klientów :smile:
dobre imie przede wszystkim. jak ktoś chce szybko tanio i najlepiej w domu to nie u mnie :smile:
oczywiście ja nikogo do niczego nie zmuszam ale tak wykładam kawe na ławe, że jak juz pisałem kursanci są niezadowoleni z każdej nieobecności, bo wiedzą, że na tym tracą.
Jeśli można, to jak najłatwiej, najprościej opowiedzieć o budowie samochodu. Macie jakiś filmik na ten temat? Czym się wspomagacie? Żaden ze mnie mechanik, a chciałabym przekazać kursantowi tylko to co naprawdę potrzebne, w miarę prosto i zrozumiale.
jak sam nie masz pojęcia o mechanice auta to ciężko ci będzie to przedstawić, pozostaje ci jedynie wykuć coś na pamięć i to przekazać, ja natomiast staram się powiedzieć to słowami samego zainteresowanego i to jeszcze przetłumaczając na język którego on sam używa, pytam czym sie zajmuje albo co go interesuje i wtedy staram sie znaleźć jakieś porównanie :)
pamiętam jak miałem fryzjerkę i musiałem jej przedstawić zmianę biegów w górę i w dół przytaczając jej zawód :) nie było łatwo ale się udało i szybko załapała :D
Ja za każdym razem będąc na placu manewrowym robię obsługę pojazdu ( no chyba , że pierwsze godzinki to nie robię tego by nie było zbyt wiele informacji ) .
Dałem rozpiske kursantom co gdzie i jak i tak od lewej do prawej , a jak już umieją to na wyrywki 2 elementy a poźniej reszta.
Może źle się wyraziłam, nie chodzi mi o umiejscowienie zbiorniczków i płynów, bo to nie jest aż takie skomplikowane ;0). Chodziło mi raczej o budowe samochodu, a dokładniej co to jest amortyzator i jego zastosowanie, sprzęgło itp itd. W vademecum wykładowcy jest to wszystko wymienione, ale może ktoś z Was ma lepszy, prostszy sposób na przedstawienie tego kursantom?
tak jak pisałem, jak sam tego dokładnie nie wiesz to co im powiesz?? to czego się nauczysz z vademecum??
aby zobrazować jakiś aspekt sam musisz go znać od podszewki