Naukajazdy.pl - Serwis dla kursantów i ośrodków szkolenia kierowców.


Strona 2 z 2 PierwszyPierwszy 12
Pokaż wyniki od 11 do 17 z 17
  1. #11
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    17.10.2013
    Postów
    2


    ja tak samo a trzy razy się mnie pytał o to światło a byly włączone postojowe...

  2. #12
    Od dawna na forum Avatar bonifacy
    Dołączył
    18.09.2013
    Postów
    195


    Z życia. W szkole samochodowej, w której "robiłem" PJ, mieliśmy na osobówkach (kat. B) instruktora ze specyficznym poczuciem humoru.
    Jazdy odbywały się trójkami, po 2 godz. na każdego ucznia. W sumie dziennie 6 godz. jazdy, więc wymyślał różne zadania. Pewnego razu, kierował kolega Jasiu, instruktor wyjmuje z kieszeni piątaka (taka duża aluminiowa moneta z rybakiem w sztormiaku i z siecią, wyglądającym jak dama w sukni i w kapeluszu) i pokazując Jasiowi pyta:
    -Jasiu, widzisz tutaj gołą babę?
    Jaś spojrzał na monetę, uśmiechnął się i odpowiada, że nie, nie widzi.
    A on na to:
    -No co TY, Jasiu, za pięć złotych chcesz gołe baby oglądać?
    No i śmiech w aucie. Po chwili znów pyta Jasia:
    -Jasiu, jaki minęliśmy znak?
    A chłopak ani be, ani me.
    - No to stań kochany i zapychaj z buta zobaczyć coś przeoczył.

  3. #13
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    04.11.2013
    Postów
    1


    Widać ludzie na egzaminach się nie nudzą:P

  4. #14
    Od dawna na forum
    Dołączył
    14.11.2010
    Mieszka w
    DZG
    Postów
    723


    Ja swoim kursantom, jak nie zauważyli znaku, kazałem zatrzymać się, dawałem szmatkę i kazałem iść wycierać znak, którego nie zauważyli hehe Oczywiście nie zawsze tylko jak widziałem, że kursant bardzo spięty, a ja chciałem żeby się troche rozluźnił Trochę sie pośmialiśmy no i oczywiście nie szedł wycierać tego znaku bo po chwili mówię mu, że żartowałem Nieraz trzeba trochę pożartować

  5. #15
    Od dawna na forum Avatar bonifacy
    Dołączył
    18.09.2013
    Postów
    195


    Mnie zrobił jeszcze lepszy numer. Jechaliśmy, jak zwykle we trzech, a instruktor dokoptował jeszcze do skodzianki (skoda 100 S) dwóch policjantów (milicjantów z drogówki, znał wszystkich w mieście). Akurat przejeżdżaliśmy obok sporego zakładu, gdzie miały praktyki dziewczyny ze szkoły dziewiarskiej i na przystanku stało ich ze trzydzieści. Kazał mi się zatrzymać przed przystankiem pod pretekstem popatrzenia na dziewuchy. Stanąłem tak, aby zachować 15 m od słupka, a on na to, żebym jeszcze ciut podjechał, bo za daleko (podpucha). Podjechałem jeszcze z metr, uważając, że odległość jest wystarczająca. A on każe mi krokami mierzyć odległość do słupka. Ludzie, co za wstyd. Trzydzieści panien patrzy na mnie, jak kroczę i liczę te metry. Okazało się, że półtora metra brak. Każe mi pchać samochód do tyłu. Mało co nie wybuchłem ze wstydu, ale co miałem robić. Oparłem się o samochód, a on, że już wystarczy. Gliniarze śmieli się do rozpuku, a ja zły byłem na niego jeszcze przez kilka jazd. Teraz to wydaje się śmieszne, ale za PRL-u, w szkole uczeń nie miał wiele do powiedzenia.

  6. #16
    Od dawna na forum
    Dołączył
    14.11.2010
    Mieszka w
    DZG
    Postów
    723


    bonifacy, tu masz racje za PRL-u, bylo troszke inaczej, pamiętam co mi mój tato opowiadał Ale dzisiaj też można pożartować tylko trzeba znać umiar i dobry gust

  7. #17
    Od dawna na forum Avatar bonifacy
    Dołączył
    18.09.2013
    Postów
    195


    Lubię poczucie humoru i ludzi, którzy je mają, ale nie pochwalam głupich żartów. Jak to mówią:
    "Co za dużo, to i świnie nie chcą".

Użytkownicy, którzy czytali ten wątek: 1

Bookmarks

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •