Stróż prawa też potrafi okazać wielkie serce.

Przekonał się o tym 50-letni kierowca z Warszawy, który odzyskał prawo jazdy, bo rozpłakał się przed komendantem. Kiedy patrol policji z Białki Tatrzańskiej (woj. małopolskie) zatrzymał warszawiaka do kontroli, alkomat przekraczał dopuszczalny limit tylko o 0,05 promila. Policjanci byli jednak nieugięci i zabrali kierowcy prawo jazdy.

Kiedy po chwili powtórzono badanie, alkomat wskazywał 0. Ten wynik potwierdziło też badanie krwi. Mimo to kierowca nie odzyskał dokumentu. Sprawę miał bowiem wyjaśnić sąd. Następnego dnia zrozpaczony kierowca zjawił się u komendanta policji, błagając go o litość.

Zalany łzami poruszył serce policjanta, który oddał mu dokument. Wspaniałomyślny funkcjonariusz i płaczek trafią teraz przed sąd.


Źródło: Super Express