kursant powiedział mi, że jasniej mówi, lepiej omawiam sytuacje i potrafię to przełożyć na praktyke oraz poprzeć żywym przykładem, więc sympatia tu nie ma takiego znaczenia.
a jesli nie o mnie chodzi tylko o autora wątku to jasno napisał co było nie tak i nie można mu wierzyć, jak ma się nauczyć skoro instruktor wyzywa go o sprzęgło?? ciagle tylko boi sie o auto (pewnie wyręczał go w większości manewrów aby być pewnym że wszystko będzie ok) i mówił o wszystkim ale nie o jeździe??
kursant idzie do profesjonalisty i od razu widzi różnice. potrafi ocenić i to właśnie zrobił. nie nalezy go za to potępiać i mówić, że nie jest w stanie sam ocenić swoich umiejętności.