Witam.

Jestem godzinę po oblanym egzaminie i to na placu, wstyd jak nie wiem a nerwy powodują, że niszczę wszystko co mam w polu widzenia..

Podczas kursu, instruktor łuk tłumaczył mi tak, że podczas cofania obrócić kierownice o 360 stopni, gdy drugi pachołek znajdzie się na wysokości prawego lusterka i obserwować w tym lusterku do momentu gdy auto nie będzie równoległe do prawej linii, wtedy kierownicę z powrotem i prosto do końca. Na placu, gdzie ćwiczyłem wychodziło wprost perfekcyjnie, ani razu nie było źle. Aż byłem zdumiony dokładnością tego manewru.

Na placu w ZORD'zie jednak pachołki były inaczej, nie wyrobiłem i wszystko trafił szlag Tyle pieniędzy i czekania tylko po to, aby po 5 minutach zakończyć egzamin...

Do rzeczy - jaki jest sposób na ten pi****** plac, bez sugerowania się odległościami i pachołkami?

Dzięki za pomoc.