Może ktoś rozwieje moje wątpliwości...

Jak to jest w przypadku wtargnięcia pieszego na jezdnię, pod koła samochodu, w strefie zamieszkania? Mam wątpliwość co do tej kwestii, bo z jednej strony wtargnięcie jest wtargnięciem, ale z drugiej - czy można o nim mówić na terenie, gdzie zgodnie z przepisami (o strefie zamieszkania) nawet trzylatek może biegać bez opieki rodziców? Kto i jak miałby kilkuletniemu dziecku wytłumaczyć, że owszem, ma pierwszeństwo, ale nie może "wtargnąć"?

Reasumując - kto ponosi winę za takie potrącenie? Będę wdzięczny za odpowiedzi, może ktoś spotkał się juz z taką sytuacją?