Jestem spokojnym, opanowanym i bardzo cierpliwym instruktorem do czasu kiedy usłyszę trąbienie kierowców stojących za nami, gdy biednemu kursantowi zgaśnie autko. niestety wyglądam jak .
KREW MI SIĘ W ŻYŁACH PSUJE, kiedy jakiś BARAN stojący za nami wymachuje łapami...Mam ochotę włączyć wsteczny bieg i....
Napiszcie jak sobie radzicie z takimi kierowcami??
a może trzeba nakleić na tylną szybkę znaczek zakazu używania sygnału dźwiekowego z wielkim napisem:
ZAPOMNIAŁ WÓŁ JAK CIELĘCIEM BYŁ???!
CIEPLUCHNO POZDRAWIAM.