Witam,

Dziś rano brałem udział w kolizji jadąc rowerem do pracy.

Zdarzenie wyglądało następująco:

Jechałem po ulicy z pierwszeństwem, ulica była zakorkowana w kierunku, w którym jechałem. Jako, iż pas ruchu był wystarczająco szeroki postanowiłem je wyprzedzić, a właściwie wyminąć. Jechałem więc blisko środka jezdni, nie przekraczając jednak podwójnej linii ciągłej oddzielającej oba pasy ruchu. Nagle z parkingu (strefa zamieszkania) po prawej stronie wyjechał prosto na mnie kierowca samochodu, w momencie gdy znajdowałem się na wysokości linii przerywanej umożliwiającej mu wyjazd - wtedy doszło do zderzenia.

Całe zdarzenie przedstawiłem na schematycznym rysunku, który dołączam poniżej (powiększa się po kliknięciu).

Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	crash.jpg
Wyświetleń:	403
Rozmiar:	28.2 KB
ID:	157

Moje pytanie brzmi - kto w tym wypadku był sprawcą kolizji? Kierowca tłumaczył się tym, że ktoś go przepuścił, co jest niezgodne z przepisami drogowymi, zarzucając mi, że nie mogę "wyprzedzać kolumny samochodów". Moim zdaniem jest on w błędzie i wydaje mi się, że zachowując bezpieczną odległość od samochodów w korku i nie przekraczając podwójnej linii ciągłej mogłem wyprzedzać te samochody, biorąc pod uwagę fakt, iż poruszałem się jednośladem.

Pozdrawiam,
J