Naukajazdy.pl - Serwis dla kursantów i ośrodków szkolenia kierowców.


Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 13
  1. #1
    Od dawna na forum Avatar ksu
    Dołączył
    23.11.2010
    Mieszka w
    Podlasie
    Postów
    2,378

    Instruktor nauki jazdy. Jakim kierowcą jest prywatnie...



    Kto z instruktorów napisze jakim jest kierowcą podczas prywatnej jazdy?
    Czy jeździcie zgodnie z przepisami ruchu drogowego, w taki sposób jak wymagacie tego od swoich kursantów? Czy może zdarza się Wam nie stosować do przepisów ruchu drogowego?
    Jeśli tak, to do jakich przepisów i jakie są przyczyny/ powody niestosowania się do przepisów.

  2. #2
    Od dawna na forum
    Dołączył
    28.08.2007
    Mieszka w
    kuj-pom
    Postów
    289


    Hm prawko mam od 15lat. 3 lata temu pierwszy i poki co ostatni mandat 2pkt i 100zł (za hamowanie silnikiem :P ) wjeżdżając w obszar zabudowany pod górkę,zdjęłam nogę z gazu,nie zdarzyło zejść do 50km a za tablicą stali . Generalnie staram się nie naginać przepisów, ale zdarza się,że dołożę sobie te 10km/h dodatkowo . natomiast jeśli jadę L, to jadę przepisowo,bo trochę siara inaczej. kursantów cisnę,żeby na trasie jechali z maksymalną dozwoloną prędkością ale też nie pozwalam przekraczać. Natomiast zatrzymuję się na przystankach autobusowych na wioskach jak zabieram z trasy kursantów

  3. #3
    Od dawna na forum Avatar bonifacy
    Dołączył
    18.09.2013
    Postów
    196


    Co prawda nie jestem instruktorem, ale pozwolę sobie coś nie coś wtrącić.
    Nie potępiam instruktorów, jeżdżących prywatnie jak zdecydowana większość kierowców. Czyli, drobne wykroczenia lub nagięcie przepisów czasami się zdarzają. Sam nie jestem swiętoszkiem i hipokryzją byłoby wytykać im takie zachowania. Oczywiście te nagięcia PRD nie mogą stworzać zagrożenia na drodze czy nawet utrudniać innym ruchu. Gdy decyduję się na złamanie jakiegoś "przykazania", staram się ocenić sytuację, czy bezpiecznie mogę to zrobić. I wierzcie mi, w ciągu blisko 40 lat jazdy (z czego prawie połowa zawodowo różnymi typami)) nie miałem kolizji, ani mandatu. Nie, sorry...3 mandaty zarobiłem w ciągu pierwszych ok. 4-5 latach i jedno dachowanie (niegroźne w skutkach) w trzecim miesiącu od otrzymania PJ.
    Problem, wśród instruktorów, polega nie na stylu jazdy, a o propagowaniu go. Mimo wszystko, instruktor/egzaminator powinien być )podobnie jak policjant) wzorem i uczyć właściwych zachowań. Gdy kursant nauczy się dobrze i zgodnie z przepisami jeździć, w miarę doświadczenia sam dojdzie do wniosku, że nie zawsze da się pojechać "jak Bóg przykazał".

  4. #4
    Od dawna na forum Avatar ksu
    Dołączył
    23.11.2010
    Mieszka w
    Podlasie
    Postów
    2,378


    Przede wszystkim dziękuję Wam za odpowiedzi (reeds, bonifacy). Temat jest troszkę delikatny, ale mam nadzieję, że jeszcze ktoś się wypowie w tym temacie
    reeds napisała:
    3 lata temu pierwszy i poki co ostatni mandat 2pkt i 100zł (za hamowanie silnikiem :P ) wjeżdżając w obszar zabudowany pod górkę,zdjęłam nogę z gazu,nie zdarzyło zejść do 50km a za tablicą stali
    Czyli nie wielkie przekroczenie prędkości od 11 do 20 km/h. Każdemu może się zdarzyć.
    reeds napisała:
    Generalnie staram się nie naginać przepisów,...
    Takich kierowców jak Ty właśnie brakuje na naszych drogach Bardzo fajnie napisałaś "staram się".
    Kiedy kursanci mnie pytają czy jeżdżę zgodnie z przepisami, odpowiadam dokładnie w ten sam sposób: staram się jeździć zgodnie z przepisami.
    reeds napisała:
    natomiast jeśli jadę L, to jadę przepisowo,bo trochę siara inaczej.
    Zgadza się.
    Ostatnio była głośna sprawa z pojazdem do nauki jazdy, który jechał ponad 130 km/h i wyprzedził radiowóz policyjny.
    reeds napisała:
    Natomiast zatrzymuję się na przystankach autobusowych na wioskach jak zabieram z trasy kursantów
    Generalnie choć zgodnie z przepisami nie wolno tego robić, to paradoksalnie jest to bardziej bezpieczne niż zatrzymanie się na jezdni zgodnie z przepisami. Czyli można by powiedzieć, że niezastosowanie się do przepisu, wynika z bezpieczeństwa Twojego i Twoich kursantów.
    Szkolę około 15 lat i raz zdarzyło mi się zatrzymać na przystanku, gdyż kursantka zasłabła podczas jazdy.
    bonifacy napisał:
    Co prawda nie jestem instruktorem, ale pozwolę sobie coś nie coś wtrącić.
    Tym bardziej wielki szacunek dla Ciebie, że tak doskonale znasz przepisy ruchu drogowego. Takich kierowców jak Ty właśnie jak najwięcej nam potrzeba.
    bonifacy napisał:
    Mimo wszystko, instruktor/egzaminator powinien być )podobnie jak policjant) wzorem i uczyć właściwych zachowań.
    Zgadzam się z Tobą.
    bonifacy napisał:

    Problem, wśród instruktorów, polega nie na stylu jazdy, a o propagowaniu go.
    Główne przyczyny nie stosowania się do przepisów przez instruktorów to:
    1. Celowe i świadome niestosowanie się do przepisów. Czyli przekonanie- nie stosuję się do przepisów, ale jadę bezpiecznie.
    2. Odreagowanie po jeździe z kursantem.
    3. Niestosowanie się do wręcz absurdalnych przepisów nie mających wiele wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego.
    4. Niestosowanie się do nieprawidłowo umieszczonych znaków drogowych. Deprecjacja znaków z powodu umieszczania ich w nieuzasadnionych miejscach i sytuacjach.

  5. #5
    Użytkownik
    Dołączył
    29.07.2009
    Postów
    73


    Witam!
    Jestem instruktorem i nie lubię łamać przepisów, nie cierpię oszołomów na drodze, jednak minimalne niedociągnięcia w swojej jeździe dopuszczam ( 10km/h więcej poza obszarem zabudowanym, lecz nigdy w deszczu i po zmroku. wyprzedzanie rowerzysty na podwójnej ciągłej przy dobrej widoczności drogi). Zgodnie z tym czego nauczył mnie mój instruktor mawiając "jeśli łamiesz przepisy, to rób to z głową".
    Kiedyś nawet jeden z surowszych egzaminatorów na postawione pytanie, przyznał bez namysłu, w takich sytuacjach łamię przepisy biorąc pełną odpowiedzialność za to co robię.
    Staram się głównie zaszczepić u moich kursantów myślenie na drodze. Obawiam się, że tylko rygorystyczne trzymanie kursantów w ryzach przepisów może niekiedy dać odwrotny efekt. Dużo rozmawiamy o konkretnych, ryzykownych zachowaniach kierowców, o przyczynach wypadków spowodowanych w szczególności przez młodych kierowców. Młodzież sama dochodzi do trafnych wniosków, że najczęściej przyczyną wypadku była brawura, podejmowanie niepotrzebnego ryzyka, nadmierna prędkość, a przecież aby uniknąć tragedii wystarczyło pomyśleć.
    KRZYCH

  6. #6
    Od dawna na forum
    Dołączył
    02.01.2013
    Postów
    345


    Nie zatrzymuję się nigdy w zatoczkach, takie zboczenie zawodowe lecz za zakrętem. Z prędkością różnie -jak kolega wspomniał -wszystko z głową- ale prędkość ewentualnie poza obszarem zabudowanym. I tu mam problem z pewnymi kierowcami których zachwania strasznie mnie irytują.
    Jadąc ok 100 na godz. zbliżam się do miejscowości gdzie mam czasem 70 , czasem 50. Zatem zwalniam by za moment znów przyśpieszyć gdy widzę znak "koniec obszaru" . niestety w tym momencie wyprzedza mnie ktoś niecierpliwy (jakby znaków nie widział) i nastepnie jedzie 90 więc ja go ponownie doganiam, i siedzę mu na ogonie, potem wkońcu wyprzedzam i tak w kółko. Strasznie denerwujące.

  7. #7
    Od dawna na forum Avatar silvox
    Dołączył
    06.09.2011
    Mieszka w
    malopolskie
    Postów
    781


    Cytat Napisał viko Zobacz post
    Jadąc ok 100 na godz. zbliżam się do miejscowości gdzie mam czasem 70 , czasem 50
    Hmmm, jakbym jechał podobną trasą.. Tak jeżdżą - w OZ 70, poza też.. Co nie da przyspieszyc do min. 90 to nie wiem - czemu w takim razie w OZ mają +20 tym bardziej nie wiem.. To mnie irytuje..
    Sam jeżdżę prywatnie raczej szybko, naginam przepisy do granicy tylko.. Staram się tak jechac by nikt mi nie zarzucił braku umiejętności.. Ewentualne potknięcia biorę na klatę, nie miauczę policjantowi i nie tłumaczę się głupio..
    Z grubsza przepisy przestrzegam i czasem się podsmiewam z tych "mądrzejszych" ..
    Zawsze - zatrzymuję się na STOPie i warunkowej strzałce..

  8. #8
    Od dawna na forum Avatar ksu
    Dołączył
    23.11.2010
    Mieszka w
    Podlasie
    Postów
    2,378


    silvox napisał:
    Hmmm, jakbym jechał podobną trasą.. Tak jeżdżą - w OZ 70, poza też.. Co nie da przyspieszyc do min. 90 to nie wiem - czemu w takim razie w OZ mają +20 tym bardziej nie wiem.. To mnie irytuje..
    Rzeczywiście takie zachowanie i taki styl jazdy jest częstym na naszych drogach. 70 km/h w obszarze zabudowanym i 70 poza obszarem zabudowanym.

    Czasem bywa tak, że jadę przepisowo 90 km/h, widzę z daleka obszar zabudowany, więc zdejmuję nogę z gazu i wytracam prędkość do 50 km/h. W tym momencie wyprzedza mnie jadący 70 km/h. Kończy się obszar zabudowany, zaczynam przyspieszać, by osiągnąć 90 km/h no i doganiam jadącego 70 km/h i znowu jestem zmuszony do wyprzedzania go. Na kolejnym obszarze zabudowanym on mnie wyprzedza i tak w kółko
    viko napisał:

    Nie zatrzymuję się nigdy w zatoczkach, takie zboczenie zawodowe lecz za zakrętem.
    Dlaczego za zakrętem?

  9. #9
    Od dawna na forum Avatar silvox
    Dołączył
    06.09.2011
    Mieszka w
    malopolskie
    Postów
    781


    Cytat Napisał ksu Zobacz post
    znowu jestem zmuszony do wyprzedzania go
    Ale na "moim" odcinku mozliwości wyprzedzenia nie ma.. I to jeszcze bardziej wkurza..
    Gdyby była taka opcja, to pewnie bym tego nawet sobie nie przybierał do głowy .. Raz, że wyprzedziłbym delikwenta, a dwa, że nie dałbym się wyprzedzić w miarę mozliwości bo FRy co chwilę stoją.. a tak, to sie człowiek wlecze a ruch spowalnia "niedzielny kierowca" a nie TIR jak by się mogło wydawać..

  10. #10
    Od dawna na forum Avatar ksu
    Dołączył
    23.11.2010
    Mieszka w
    Podlasie
    Postów
    2,378


    To rzeczywiście jest gorzej. Musisz za takim delikwentem jechać.

Użytkownicy, którzy czytali ten wątek: 0

Brak wyników.

Bookmarks

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •