Pokaż wyniki od 1 do 10 z 13
-
29-03-2015, 21:26 #1
Instruktor nauki jazdy. Jakim kierowcą jest prywatnie...
Kto z instruktorów napisze jakim jest kierowcą podczas prywatnej jazdy?
Czy jeździcie zgodnie z przepisami ruchu drogowego, w taki sposób jak wymagacie tego od swoich kursantów? Czy może zdarza się Wam nie stosować do przepisów ruchu drogowego?
Jeśli tak, to do jakich przepisów i jakie są przyczyny/ powody niestosowania się do przepisów.
-
29-03-2015, 21:34 #2Od dawna na forum
- Dołączył
- 28.08.2007
- Mieszka w
- kuj-pom
- Postów
- 289
Hm prawko mam od 15lat. 3 lata temu pierwszy i poki co ostatni mandat 2pkt i 100zł (za hamowanie silnikiem :P ) wjeżdżając w obszar zabudowany pod górkę,zdjęłam nogę z gazu,nie zdarzyło zejść do 50km a za tablicą stali
. Generalnie staram się nie naginać przepisów, ale zdarza się,że dołożę sobie te 10km/h dodatkowo
. natomiast jeśli jadę L, to jadę przepisowo,bo trochę siara inaczej. kursantów cisnę,żeby na trasie jechali z maksymalną dozwoloną prędkością ale też nie pozwalam przekraczać. Natomiast zatrzymuję się na przystankach autobusowych na wioskach jak zabieram z trasy kursantów
-
29-03-2015, 22:45 #3
Co prawda nie jestem instruktorem, ale pozwolę sobie coś nie coś wtrącić.
Nie potępiam instruktorów, jeżdżących prywatnie jak zdecydowana większość kierowców. Czyli, drobne wykroczenia lub nagięcie przepisów czasami się zdarzają. Sam nie jestem swiętoszkiem i hipokryzją byłoby wytykać im takie zachowania. Oczywiście te nagięcia PRD nie mogą stworzać zagrożenia na drodze czy nawet utrudniać innym ruchu. Gdy decyduję się na złamanie jakiegoś "przykazania", staram się ocenić sytuację, czy bezpiecznie mogę to zrobić. I wierzcie mi, w ciągu blisko 40 lat jazdy (z czego prawie połowa zawodowo różnymi typami)) nie miałem kolizji, ani mandatu. Nie, sorry...3 mandaty zarobiłem w ciągu pierwszych ok. 4-5 latach i jedno dachowanie (niegroźne w skutkach) w trzecim miesiącu od otrzymania PJ.
Problem, wśród instruktorów, polega nie na stylu jazdy, a o propagowaniu go. Mimo wszystko, instruktor/egzaminator powinien być )podobnie jak policjant) wzorem i uczyć właściwych zachowań. Gdy kursant nauczy się dobrze i zgodnie z przepisami jeździć, w miarę doświadczenia sam dojdzie do wniosku, że nie zawsze da się pojechać "jak Bóg przykazał".
-
30-03-2015, 10:52 #4
Przede wszystkim dziękuję Wam za odpowiedzi (reeds, bonifacy). Temat jest troszkę delikatny, ale mam nadzieję, że jeszcze ktoś się wypowie w tym temacie
reeds napisała:
Czyli nie wielkie przekroczenie prędkości od 11 do 20 km/h. Każdemu może się zdarzyć.3 lata temu pierwszy i poki co ostatni mandat 2pkt i 100zł (za hamowanie silnikiem :P ) wjeżdżając w obszar zabudowany pod górkę,zdjęłam nogę z gazu,nie zdarzyło zejść do 50km a za tablicą stali
reeds napisała:
Takich kierowców jak Ty właśnie brakuje na naszych drogachGeneralnie staram się nie naginać przepisów,...
Bardzo fajnie napisałaś "staram się".
Kiedy kursanci mnie pytają czy jeżdżę zgodnie z przepisami, odpowiadam dokładnie w ten sam sposób: staram się jeździć zgodnie z przepisami.
reeds napisała:
Zgadza się.natomiast jeśli jadę L, to jadę przepisowo,bo trochę siara inaczej.
Ostatnio była głośna sprawa z pojazdem do nauki jazdy, który jechał ponad 130 km/h i wyprzedził radiowóz policyjny.
reeds napisała:
Generalnie choć zgodnie z przepisami nie wolno tego robić, to paradoksalnie jest to bardziej bezpieczne niż zatrzymanie się na jezdni zgodnie z przepisami. Czyli można by powiedzieć, że niezastosowanie się do przepisu, wynika z bezpieczeństwa Twojego i Twoich kursantów.Natomiast zatrzymuję się na przystankach autobusowych na wioskach jak zabieram z trasy kursantów
Szkolę około 15 lat i raz zdarzyło mi się zatrzymać na przystanku, gdyż kursantka zasłabła podczas jazdy.
bonifacy napisał:
Tym bardziej wielki szacunek dla Ciebie, że tak doskonale znasz przepisy ruchu drogowego. Takich kierowców jak Ty właśnie jak najwięcej nam potrzeba.Co prawda nie jestem instruktorem, ale pozwolę sobie coś nie coś wtrącić.
bonifacy napisał:
Zgadzam się z Tobą.Mimo wszystko, instruktor/egzaminator powinien być )podobnie jak policjant) wzorem i uczyć właściwych zachowań.
bonifacy napisał:
Główne przyczyny nie stosowania się do przepisów przez instruktorów to:Problem, wśród instruktorów, polega nie na stylu jazdy, a o propagowaniu go.
1. Celowe i świadome niestosowanie się do przepisów. Czyli przekonanie- nie stosuję się do przepisów, ale jadę bezpiecznie.
2. Odreagowanie po jeździe z kursantem.
3. Niestosowanie się do wręcz absurdalnych przepisów nie mających wiele wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego.
4. Niestosowanie się do nieprawidłowo umieszczonych znaków drogowych. Deprecjacja znaków z powodu umieszczania ich w nieuzasadnionych miejscach i sytuacjach.
-
28-04-2015, 23:17 #5Użytkownik
- Dołączył
- 29.07.2009
- Postów
- 73
Witam!
Jestem instruktorem i nie lubię łamać przepisów, nie cierpię oszołomów na drodze, jednak minimalne niedociągnięcia w swojej jeździe dopuszczam ( 10km/h więcej poza obszarem zabudowanym, lecz nigdy w deszczu i po zmroku. wyprzedzanie rowerzysty na podwójnej ciągłej przy dobrej widoczności drogi). Zgodnie z tym czego nauczył mnie mój instruktor mawiając "jeśli łamiesz przepisy, to rób to z głową".
Kiedyś nawet jeden z surowszych egzaminatorów na postawione pytanie, przyznał bez namysłu, w takich sytuacjach łamię przepisy biorąc pełną odpowiedzialność za to co robię.
Staram się głównie zaszczepić u moich kursantów myślenie na drodze. Obawiam się, że tylko rygorystyczne trzymanie kursantów w ryzach przepisów może niekiedy dać odwrotny efekt. Dużo rozmawiamy o konkretnych, ryzykownych zachowaniach kierowców, o przyczynach wypadków spowodowanych w szczególności przez młodych kierowców. Młodzież sama dochodzi do trafnych wniosków, że najczęściej przyczyną wypadku była brawura, podejmowanie niepotrzebnego ryzyka, nadmierna prędkość, a przecież aby uniknąć tragedii wystarczyło pomyśleć.KRZYCH
-
01-05-2015, 18:33 #6Od dawna na forum
- Dołączył
- 02.01.2013
- Postów
- 345
Nie zatrzymuję się nigdy w zatoczkach, takie zboczenie zawodowe lecz za zakrętem. Z prędkością różnie -jak kolega wspomniał -wszystko z głową- ale prędkość ewentualnie poza obszarem zabudowanym. I tu mam problem z pewnymi kierowcami których zachwania strasznie mnie irytują.
Jadąc ok 100 na godz. zbliżam się do miejscowości gdzie mam czasem 70 , czasem 50. Zatem zwalniam by za moment znów przyśpieszyć gdy widzę znak "koniec obszaru" . niestety w tym momencie wyprzedza mnie ktoś niecierpliwy (jakby znaków nie widział) i nastepnie jedzie 90 więc ja go ponownie doganiam, i siedzę mu na ogonie, potem wkońcu wyprzedzam i tak w kółko. Strasznie denerwujące.
-
02-05-2015, 13:35 #7
Hmmm, jakbym jechał podobną trasą.. Tak jeżdżą - w OZ 70, poza też.. Co nie da przyspieszyc do min. 90 to nie wiem - czemu w takim razie w OZ mają +20 tym bardziej nie wiem.. To mnie irytuje..
Sam jeżdżę prywatnie raczej szybko, naginam przepisy do granicy tylko.. Staram się tak jechac by nikt mi nie zarzucił braku umiejętności.. Ewentualne potknięcia biorę na klatę, nie miauczę policjantowi i nie tłumaczę się głupio..
Z grubsza przepisy przestrzegam i czasem się podsmiewam z tych "mądrzejszych" ..
Zawsze - zatrzymuję się na STOPie i warunkowej strzałce..
-
02-05-2015, 15:43 #8
silvox napisał:
Rzeczywiście takie zachowanie i taki styl jazdy jest częstym na naszych drogach. 70 km/h w obszarze zabudowanym i 70 poza obszarem zabudowanym.Hmmm, jakbym jechał podobną trasą.. Tak jeżdżą - w OZ 70, poza też.. Co nie da przyspieszyc do min. 90 to nie wiem - czemu w takim razie w OZ mają +20 tym bardziej nie wiem.. To mnie irytuje..
Czasem bywa tak, że jadę przepisowo 90 km/h, widzę z daleka obszar zabudowany, więc zdejmuję nogę z gazu i wytracam prędkość do 50 km/h. W tym momencie wyprzedza mnie jadący 70 km/h. Kończy się obszar zabudowany, zaczynam przyspieszać, by osiągnąć 90 km/h no i doganiam jadącego 70 km/h i znowu jestem zmuszony do wyprzedzania go. Na kolejnym obszarze zabudowanym on mnie wyprzedza i tak w kółko
viko napisał:
Dlaczego za zakrętem?Nie zatrzymuję się nigdy w zatoczkach, takie zboczenie zawodowe lecz za zakrętem.
-
03-05-2015, 10:26 #9
Ale na "moim" odcinku mozliwości wyprzedzenia nie ma.. I to jeszcze bardziej wkurza..
Gdyby była taka opcja, to pewnie bym tego nawet sobie nie przybierał do głowy .. Raz, że wyprzedziłbym delikwenta, a dwa, że nie dałbym się wyprzedzić w miarę mozliwości bo FRy co chwilę stoją.. a tak, to sie człowiek wlecze a ruch spowalnia "niedzielny kierowca" a nie TIR jak by się mogło wydawać..
-
03-05-2015, 14:50 #10



Odpowiedź z cytatem


Bookmarks