Pokaż wyniki od 41 do 48 z 48
Temat: udalo sie!!!
-
07-05-2009, 09:06 #41Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.05.2009
- Postów
- 1
-
12-05-2009, 20:20 #42Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.05.2009
- Postów
- 1
Udało się za trzecim podejściem.
Wrażenia z pierwszego terminu... dostałam auto z tak sponiewieranym sprzęgłem, że nie zdążyłam go wyczuć i zawaliłam już na łuku. Mea culpa...
Termin drugi... autko o niebo lepsze, placyk zaliczony elegancko, jako jedna z dwóch osób wyjechałam na miasto. Pół godziny jazdy, egzaminator szukał, szukał aż sobie wymyślił, że nie zmieszczę się między dwa samochody podczas omijania jednego, który stał na awaryjnych. Myślę, że powinien pozwolić mi dokończyć manewr i oblać jeśli faktycznie bym się nie zmieściła. On jednak zatrzymał mi auto jak byłam na wysokości tamtego zepsutego samochodu. Do tej pory twierdzę, że busem bym się zmieściła
No i termin trzeci... autko rewelacyjne, egzaminator - normalny ludź. Już prawie na samym początku "wykazałam się" i nie zauważyłam łącznika do zawracania. Wybroniłam się zawracaniem na skrzyżowaniu równoległym. Parkowanie też musiałam powtórzyć, ponieważ ustawiłam się za blisko auta. Udało się za drugim razem. Minęło prawie 40 minut, wracamy do ośrodka z mieszanymi uczuciami. Na koniec zdanie, którego chyba nie zapomnę nigdy: "egzamin zaliczony pozytywnie". Musiałam się upewnić, że się nie przesłyszałam. Uzasadnienie: "Pomimo nerwów, które wystąpiły na początku egzaminu, wykazała się pani dobrą znajomością przepisów ruchu drogowego. Gratuluję"
Nie lubię wegetarian.
Zjadają jedzenie mojemu jedzeniu.
-
13-05-2009, 13:07 #43Od dawna na forum
- Dołączył
- 06.01.2009
- Mieszka w
- Koszalin
- Postów
- 244
Re: Zdałam prawie za 1 razem!!!
toż ja np. nie pozwalam jezdzic po rondzie szybciej jak 20 km/godz. przeciez, jak jest 5 albo 6 zjazdow to stary kierowca moze sie nie polapać...
Napisał vilani
a odpowiednia reakcja na swiatła to podstawa na egzaminie... nie zdac mozna nie tylko za przejechanie czerwonego czy zoltego ale i gdy egzaminator na zielonym zapyta: czemu pani nie jedzie?NIE MA KONIA A JEDZIE...
-
15-06-2009, 18:43 #44Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.10.2008
- Mieszka w
- Siemianowice Śląskie
- Postów
- 30
-
16-06-2009, 11:34 #45Nowy użytkownik
- Dołączył
- 25.03.2009
- Postów
- 2
-
04-10-2009, 16:32 #46Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.10.2009
- Postów
- 1
Witam serdecznie w gronie kierowców, gratuluję tym, co zdali i sama się podzielę osobistym bananem ze zdania egzaminu ;D
Przeczytałam sobie posty i muszę potwierdzić, że jak pisze krzywy99 - podejście UMIEM jest istotne, bo w przeciwnym przypadku zaczniemy walić te zadania, które szły nam do tej pory idealnie.
I polecam mówienie
Już się pojawiło na forum i też polecam
Kiedy jeszcze z dygotaniem na rękach zapytałam się, czy 'Pan nie będzie nic mówił poza poleceniami?', to odpowiedział, że to kwestia niektórych egzaminowanych, że są w stanie pozwać do sądu o rozpraszanie, ale później dodał, że jak mi to pomaga, to mogę mówić.
Zatem tak się rozpoczęła rozmowa (podkreślam: ROZMOWA, a nie własny monolog) o pracy, studiach, egzaminach, wiadomościach ze świata i temu podobne, ze nawet specjalnie się nie obejrzałam, jak zajechaliśmy z powrotem do WORDu i usłyszałam 'POZYTYWNY'


Trzymam kciuki za tych, co po teorii czekają na praktykę, bo to chyba było najgorsze i nie chciałabym tego powtarzać
-
05-02-2010, 18:42 #47Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.12.2009
- Postów
- 22
-
12-10-2010, 14:41 #48Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.10.2010
- Postów
- 1
Czytanie tego forum dzień przed egzaminem bardzo mnie rozluźniło, dlatego z radością dorzucam swoje trzy grosze.
Zdałam za czwartym razem, po dziewięciu miesiącach przerwy w jazdach (liczba wymowna, ale nie byłam w ciąży :wink: Założyłam, że podchodzę ostatni raz. Dwa razy oblałam jazdę po łuku, na szczęście nie po rząd, bo wtedy załamka byłaby doszczętna. A jak oblałam ostatni raz, to postanowiłam, że dam sobie jeszcze jedną szansę.
Do tego egzaminu naprawdę się przygotowałam - z braku wrodzonych predyspozycji do prowadzenia auta (to był ten powód, dla którego zastanawiałam się, czy w ogóle powinnam być kierowcą; ale uznałam, że jeden egzamin oblany na mieście o tym nie rozstrzyga). Śmigałam po placu - czasem zygzakiem, czasem elegancko - manewrowałam przy parkowaniu (duży szacunek dla instruktora, bo się ze mną biedak namęczył), aktywnie używałam komórek mózgowych, widząc znaki... No i jeździłam, jeździłam. Nic odkrywczego w sumie. Teraz myślę, że musiałam trochę dojrzeć do tego prawka - opanowywać emocje i stres, nabrać pewności przy manewrach na mieście, oceniać odległość zamiast bać się, że coś we mnie wjedzie.
Dziś zdecydowałam się na egzamin łączony. Trochę ryzykowne, bo poprzednio zdałam testy za trzecim! razem - po dwukrotnej lekturze Kodeksu Drogowego i bezbłędnie rozwiązywanych testach w domowym zaciszu. W końcu wyluzowałam i uznałam, że rzecz niewarta jest moich nerwów.
Zdałam więc dzisiaj teorię, a potem praktykę. Nie ukrywam - pasowała mi godzina (miasto praktycznie puste, nigdy tak bezproblemowo nie wjeżdżałam na rondo...). Miałam też dużo szczęścia do egzaminatora - młody, konkretny, gotów był powtarzać polecenia - ale jak się tak zdeklarował, to uznałam,ze już nie będę się dopytywać;) - nie czepiał się i widać było, że nie chce mnie oblać na pierdołach. Przy tym skrupulatny - przyglądał się, jak wylądowałam w miejscu zatrzymania (koślawo trochę, ale na nic nie najechałam) i kazał mi cytować przepis, do którego się nie zastosowałam. Z tego też powodu na koniec na mnie ...nawrzeszczał. Sytuacja groźna nie była, a wszystkie inne manewry udawały mi się za 1szym razem, więc chyba sobie zasłużyłam na wynik pozytywny. Ale do końca życia zapamiętam, że nie przepuszcza się pieszych, którzy stoją na chodniku. Zwłaszcza gdy oni stoją po prawej stronie, ja jadę lewym pasem, a za mną jest auto (w tym przypadku była to inna Lka).
Tym którzy są przed kolejnym egzaminem, życzę wytrwałości. I polecam radę, którą wyczytałam na podobnym, a może tym forum, że warto przed egzaminem zjeść coś słodkiego. Nie dość,że smacznie, to jeszcze pomaga w myśleniu (cukier "skacze"). Ja jeszcze czasem w aucie śpiewam - dzisiaj też - co pozwala się trochę odprężyć, a nigdy nikomu nie przeszkadzało. A potem oczywiście: pełna koncentracja, oczy dookoła głowy i pamięć, że jazda po mieście zaczyna się od trójki.
Jeszcze jedna rada: oddychać przed egzaminem i w trakcie. Poza dotleniem się, pomaga to w koncentracji. Nie analizuje się wtedy swoich błędów, tylko jedzie się dalej. Ja na początku jazd się nakręcałam tym, co mi nie wychodziło i pod koniec czułam się fatalnie :? Poza tym w WORDzie przed egzaminem bywa gęsta atmosfera - wszyscy smętni, zestresowani. To się udziela, więc warto wentylować się na słońcu, najlepiej blisko głośnika.


Odpowiedź z cytatem

Bookmarks