A co do zabawnych sytuacji

Jadąc na egzaminie

Egzaminator do mnie przed skrzyżowaniem, że mam skręcić w lewo. A, że ze stresu zapomniałam gdzie prawo a gdzie lewo to sie przeżegnałam
Bo jak każdy katolik wie, żegnamy się prawą rękom więc ta druga to lewa..
Włączyłam więc kierunkowskaz i jadę, a egzaminator do mnie "co na ręce masz napisane, która do prawa a która lewa?"
-Nie wystarczy, że się przeżegnam i już wiem
A on na to, że dużo dziewczyn przychodzi na egzamin z napisami na dłoniach "lewa" na lewej dłoni i "prawa" na prawej:P


Na tym samym egzaminie równiez bardzo często gasło mi auto..na szczęście ani razu nie spowodowałam zagrożenia ruchu. Zdażało się że na jednych światłach gasło po 3 razy. Egzaminator troche zaczął sie denerwować...
Auto mi zgasło w sumie ponad 20 razy
Jak zjeżdzaliśmy do WORDU okazało sie, że mi się wycieraczka podniosla i blokowała sprzęgło - okazało się to w sumie na ruchliwym skrzyzowaniu:P
Jak powiedzialam to egzaminatorowi, ten zanurkował mi miedzy nogami i zaczął szarpać wycieraczkę - myślałam, że spalę się ze wstydu.