Fajnie to opisałeś tristan, ale trochę dużo tych godizn na samym tylko placu. My a pierwszej godzince omawiamy samochód tzn pedały, który do czego, begi i sprzęgło na sucho, kierunki itp i odpalamy autko, kręcimy kilka ósemek, kilka razy ruszamy i zatrzymujemy się. Jeśli w miarę sobie radzi to wyjeżdzamy na prawie puste uliczki na osiedlu i tak trwa dalsza czesc godzinki.
chyba ze zdarza się osoba, która naprawdę w ogóle nie radzi sobie z niczym, wtedy to ruszania i zmiany biegów na placu trwają trochę dłuzej.


A co do egzaminu, bo czasem sa to dwie różne rzeczy, taka prawda. Ja zdawałam w Elblągu i też egzaminator podszedł do mnie i powiedział, ze przyszedł do mnie na pierwszą jazde i co będę z nim dziś przerabiać. Powiedziałam, że najpierw omówię wszystkie płyny odpowiadające za bezpieczeństwo jazdy (pod maską), potem swiatełka, ustawienie fotela i lusterek. Następnie, ze bede Go uczyła ruszania do przodu i do tyłu po pasie ruchu. I na koniec pokaze jak się rusza z hamulca ręcznego na wzniesieniu. I było ok, to własnie chciał usłyszeć.