Rozmowa z MARIUSZEM SKIBĄ, rzecznikiem prasowym komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie

- Nie żyje 16-letnia dziewczynka, a trójka nastolatków trafiła do szpitala. Tak zakończyła się zabawa w kierowcę w wydaniu 17-latka, który postanowił pojeździć samochodem tary...

- Niestety, takich przypadków, gdy młody człowiek wsiada za kierownicę, jest naprawdę dużo. Często młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Gorzej, że rozsądku brakuje dorosłym, którzy umożliwiają swoim dzieciom jazdę samochodem. Dać człowiekowi bez doświadczenia kluczyki do samochodu, to krok w stronę tragedii.

- Mimo to, szczególnie na wsiach, jazda autem, motorem czy ciągnikiem jest bardzo popularna nawet wśród 12- i 13-latków.

- To prawda. Dlatego szczególnie w czasie wakacji zatrzymujemy wielu takich kierowców. Sprawa trafia potem do sądu rodzinnego. Dotyczy to przecież, nie tylko młodych, ale i ich rodziców. Często dzieje się to za ich przyzwoleniem. Bywają oni często nawet dumni, że dziecko radzi sobie tak dobrze. Przykład z Hłudna pokazuje, że choć taki chłopiec potrafi uruchomić auto, wie jak zmieniać biegi, to brak mu umiejętności przewidywania, jakie skutki może przynieść taka jazda.

- Gdzie w takim razie uczyć młodzież jazdy samochodem?

- „Na własną rękę" w ogóle lepiej tego nie robić. Nawet na pustym placu manewrowym może dojść do tragedii. Dlatego szkolenie lepiej zostawić instruktorom nauki jazdy i zapisać na nie dziecko dopiero wtedy, gdy będzie w odpowiednim wieku. W ten sposób możemy oszczędzić przykrych konsekwencji i jemu, i sobie.


Źródło: Nowiny