Gdy czytam o powodach oblania egzaminów, czasami widzę, że instruktorzy czepiają się szczegółów. Niektórzy wręcz radzą pytanie się egzaminatora o jego zdanie w konkretnej sytuacji. Niektóre z tych sytuacji:
- gdy chcę zmienić pas ruchu, czy wystarczy, że włączę kierunkowskaz i poczekam, aż samochód na pasie docelowym zwolni (dostosuje się do mojej prędkości) = puszcza mnie, wtedy wjeżdżam? -- Niektórzy egzaminatorzy podobno takie sytuacje kwalifikują jako... wymuszenie. Egzaminowani doradzają pytanie egzaminatora, czy jeśli ktoś nas wpuszcza, to czy możemy zjechać.
- gdy jadę prawym pasem (na wielopasowej jezdni), który jest strasznie zmarnowany (dołki/koleiny/kostka), czy mogę zapytać egzaminatora, czy mogę zmienić pas na sąsiedni, bo szkoda nas i samochodu, czy muszę się tłuc po tych dołkach zgodnie z przepisami?
- gdy jadę mając do dyspozycji jeden pas i podwójną ciągłą, a przede mną jedzie rowerzysta, zwalniając mnie do 25km/h, czy wolno zapytać egzaminatora o zgodę na wyprzedzenie rowerzysty mimo podwójnej ciągłej? (podobno niektórzy egzaminatorzy pozwalaja, a nawet sami sugerują!)