Naukajazdy.pl - Serwis dla kursantów i ośrodków szkolenia kierowców.


Strona 7 z 7 PierwszyPierwszy ... 567
Pokaż wyniki od 61 do 66 z 66
  1. #61
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    16.07.2007
    Postów
    22


    Dziekuje bardzo . W koncu udało sie wygrac ze stresem

  2. #62
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    21.07.2007
    Postów
    26


    Cytat Napisał maja20
    Mam egzamin 6 listopada i od ostatnio oblanego egzaminu ktory mialam 13 wrzesnia postanowilam ze nie kupie dodatkowych godzin jazdy mam pytanie czy ja dobrze robie
    a jazda samochodem prywatnym z rodzicem lub bratem pomoże? Nie chce płacić za godzinę 35 zł.
    Nie zdam za 4 razem to jadę do Lwowa tam przynajmniej jak ktoś umie jeździć to zdaje a nie takie cyrki jak w Polsce.

  3. #63
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    27.12.2007
    Postów
    1


    Taifun, robisz prawo jazdy u Nowaka, tam gdzie ja robiłam Ja zdałam prawo jazdy za pierwszym razem 21 grudnia tego roku W dniu egzaminu miałam jeszcze przed samym egzaminem jazdę, w ogóle mi nie szło, na placu przejeżdżałam linię, wpadałam na pachołki, najśmieszniejsze było to, że w ogóle się nie stresowałam - po prostu mi nie szło. Powiedziałam instruktorowi, że jak zdam, to będzie cud z tym, co teraz wyprawiam na placu (na mieście nie miałam problemów). Na miejscu okazało się, że zdają jeszcze 2 osoby ode mnie z kursu (dziewczyna oblała na placu, a chłopak w momencie, kiedy wychodziłam już zadowolona po zdanym egzaminie, miał zdany plac i czekał na jazdę po mieście).

    Co mnie zszokowało to to, że po zdanym placu poszłam zadzwonić do mamy, wróciłam po 5 min i nagle słyszę swoje nazwisko, myślę sobie, o co chodzi? Wychodzę na plac, pytam egzaminatora, dlaczego tak szybko, a ten mi na to: "Dziewczyny przed Panią sobie nie poradziły". Ja na to: "Rozumiem..." (Okazało się później, że ten egzaminator to cholerna kosa). Bez stresu więc wsiadłam do samochodu i pojechałam

    Raz zgasł mi samochód przy cofaniu, co egzaminator skomentował: "Zapalamy, zapalamy, nie będziemy tutaj stać jak rozjechana żaba" I tak zdałam egzamin

  4. #64
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    10.01.2008
    Mieszka w
    szczecin
    Postów
    5


    Ja wczoraj zdałam za pierwszym razem!! Najpierw teoria, a potem praktyka i jestem bardzo szczęśliwa!!
    Strasznie się bałam, bo dosyć dużo ludzi odpadł przede mną na łuku i pomyślałam, że ja też pewnie nerwowo nie wytrzymam i skoszę pachołki, ale jakoś wzięłam się w garść i dałam radę. Na mieście zrobiłam jeden błąd.
    Muszę przyznać, że trafiłam na bardzo fajną, młodą egzaminatorkę, która odzywała się do mnie normalnie, przyjaźnie i nie traktowała z góry. To bardzo pomogło.
    Pozdrawiam wszystkich zdających. Wiem, że to dla was czcze gadanie, ale NIE DENERWUJCIE się, spokój czyni cuda

  5. #65
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    08.01.2008
    Postów
    32


    też zdałem za pierwszym razem.
    Mam wrażenie, że trzeba być pewnym tego co się robi. Myśleć przedewszystkim, w jeździe po mieście - mieć*wyobraźnię.
    Podam przykład, wystarczy przejść*się*jakimś*bardziej ruchliwym (jeśli chodzi o pieszych) miejscem w mieście - szybko, obserwując co robią przed nami. Jeśli będziemy w stanie patrzyć się do przodu, i iść szybciej niż średnia tłumu, wyprzedzając ich tak - że na nikogo nie wpadniemy/nikt na nas - tzn że mamy właśnie taką wyobraźnię. To taka moja teoria, ale to samo trzeba mieć - niezależnie od tego czy się idzie po ulicy, jedzie wózkiem po supermarkecie, samochodem czy rowerem

    No i trzeba jeszcze zrobić plac. Na łuk są metody, proponuję jednak jechać płynnie (nie za szybko, półsprzęgło w zakręcie) - do przodu nie powinniśmy potrzebować żadnej metody, natomiast przy cofaniu dobra jest metoda z dzieleniem zakrętu na 3 części. I trzeba to czuć, a nie wykonywać matematycznie.
    Też widziałem ilu ludzi ubijano na placu, na łuku - aż przykro...

  6. #66
    Nowy użytkownik
    Dołączył
    10.01.2008
    Mieszka w
    szczecin
    Postów
    5


    [quote="gregj"]też zdałem za pierwszym razem.
    Mam wrażenie, że trzeba być pewnym tego co się robi.

    Zgadzam się w 100%. Egzaminatorka, którą miałam wjechała na plac z piskiem opon i wysiadła zamaszystym ruchem. Wszyscy czekający na egzamin zamarli i słychać było z każdego kąta "Jezu jaka wariatka, żebym tylko do niej nie trafił". Jak zobaczyłam, że mnie wylosowała to o mało nie zemdlałam, ale już przy pokazywaniu świateł okazało się że jest fajna i nie czepia się byle szczegółu żeby mnie wytrącić z równowagi (co zdarzyło mi się na wewnętrznym). Więc po mieście jechałam płynnie, nie wahałam się bo czułam, że skoro sama jeździ pewnie to zwraca na to uwagę. I miałam rację Trzeba tego paskudnego stresa zdusić w sobie i nie pokazywać, że się boimy. Po egzaminie jeszcze chwilkę posiedziała ze mną w aucie i pożartowała. Egzaminator też człowiek, nawet jeśli sprawia wrażenie potwora

Użytkownicy, którzy czytali ten wątek: 0

Brak wyników.

Bookmarks

Uprawnienia

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •