Pokaż wyniki od 1 do 8 z 8
Temat: Czyja wina???
Hybrid View
-
04-07-2014, 12:14 #1Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.07.2014
- Postów
- 4
Czyja wina???
Witam. Jak waszym zdaniem wygląda sytuacja podczas nie wyhamowania. Teren zabudowany, dwa auta wymuszają pierwszeństwo, wyprzedzam je, bo nie jestem pewny czy wyhamuję, a tak z pędu łatwiej mi je wyprzedzić i uniknąć wjechania potocznie w tyłek komuś. Po około 40-50 metrach zaczynam hamować, żeby zwolnić (teren zabudowany). Widzę, że gość za mną idzie na lewy pas, hamuję mocno, żeby zmieścił się i wyprzedził mnie. Z naprzeciwka coś jechało, trudno określić mi jego prędkość ale wolno nie jechał. Niedawno miałem podobną sytuację i gość zaczął mnie spychać na pobocze, bo auto z naprzeciwka szybko jechało i szukał na siłę miejsca. Drugie auto za mną nie wyhamowało i uderzyło swoim prawym przednim bokiem w mój lewy tył. Przyjechała policja, gość się nie poczuwa do winy, ja też, idzie wniosek do sądu. Tamte auta jechały razem. Mówią, że gwałtownie hamowałem, prawda z naprzeciwka jechało jakieś auto, po poboczu stali ludzie, powodem mojego wystraszenia była wyżej opisana niedawno sytuacja. Gapie widzieli tylko moje gwałtowne hamowanie, wymuszenia nie widzieli. Hamowanie miało miejsce parę dobrych metrów od momentu mojego powrotu na swój prawy pas. Gość nie zachował bezpiecznej odległości, pierwsze auto jakoś mnie wyprzedziło. Przypuszczam, że linią obrony będzie moje gwałtowne hamowanie lecz powtarzam, po lekkim hamowaniu widziałem auto mijające mnie, mijał niepewnie (spore auto) droga ruchliwa, postanowiłem zrobić mu miejsce. Patrząc w lusterko tylko kantem oka widziałem z naprzeciwka samochód, nie mogłem określić ilości metrów do nas (poza tym nie wiem ile mogło jechać) Co sądzicie? Pozdrawiam
-
04-07-2014, 21:30 #2Od dawna na forum
- Dołączył
- 02.01.2013
- Postów
- 345
-
05-07-2014, 18:27 #3Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.07.2014
- Postów
- 4
-
07-07-2014, 20:44 #4
Wyprzedzasz auta, aby zaraz po powrocie na prawy, hamować, bo przypomniałeś sobie, że to obszar zabudowany. A może ten z tyłu nie miał wcale zamiaru Ciebie wyprzedzać, tylko odbił w lewo, aby nie przywalić Ci w kufer? Pierwszy się wyrobił, ale drugi już nie. Jeśli już decydujesz się na wyprzedzanie i robisz to, to nie zjeżdżaj wyprzedzanemu przed nosem i nie dawaj po heblach. Albo pociągnij trochę dalej i dopiero zwalniaj, albo nie wyprzedzaj. A swoją drogą, jaka była Twoja początkowa prędkość, że musiałeś dać zdrowo po hamulcach, aby zmniejszyć ją do dopuszczalnej? Może, gdyby była mniejsza, to do wymuszenia by nie doszło? To, że tamtych dwóch nie zachowało bezpiecznego odstępu, nie upoważniało Cię do hamowania im przed maską.
Jeśli w sądzie dasz wiarygodne usprawiedliwienie swojego, nagłego hamowania, to może uda Ci się uniknąć kary, lecz ja osobiście nie wierzę w Twoją niewinność.
-
10-07-2014, 23:35 #5Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.07.2014
- Postów
- 4
-
11-07-2014, 23:50 #6
Faktycznie, trzeba Twój post przeczytać kilka razy, aby dobrze zrozumieć. No to rozłóżmy go na części.
(?)Jak waszym zdaniem wygląda sytuacja podczas nie wyhamowania.
O które niewyhamowanie Ci chodzi?
Czy o to? W takim przypadku są dwie możliwości uniknięcia kolizji. Hamowanie lub odbicie w którąś ze stron. Ty wybrałeś drugą możliwość. Unik na lewo z jednoczesnym wyprzedzaniem. Jeśli miałeś wolną drogę, to nic nagannego....wyprzedzam je, bo nie jestem pewny czy wyhamuję ...
A ten pęd, to ile na budziku? Obszar zabudowany i zbliżasz się do skrzyżowania....a tak z pędu łatwiej mi je wyprzedzić i uniknąć wjechania potocznie w tyłek komuś.
Nie sądzę, aby ci, którzy wymusili pierwszeństwo, stali w miejscu. Oni też zdążyli przyspieszyć i pokonać jakiś dystans. Więc od tych 40-50 m trzeba odjąć coś nie coś.Po około 40-50 metrach zaczynam hamować, żeby zwolnić (teren zabudowany).
Nawet sam o tym piszesz:
Wjeżdżasz facetowi przed nosem i gwałtownie hamujesz.Hamowanie miało miejsce parę dobrych metrów od momentu mojego powrotu na swój prawy pas.
A nie przyszło Ci do głowy, że on w ten sposób, jak Ty przedtem, ratuje się od najechania na Twój wóz? A gdybyś nie hamował, to uważasz, że próbowałby Cię wyprzedzać, skoro z naprzeciwka coś jechało?Widzę, że gość za mną idzie na lewy pas, hamuję mocno, żeby zmieścił się i wyprzedził mnie.
Przecież doskonale wiedziałeś, że są dwa auta za Tobą.Drugie auto za mną nie wyhamowało i uderzyło swoim prawym przednim bokiem w mój lewy tył.
Dla kogo to będzie "dobrą linią obrony", bo chyba nie dla Ciebie? Nie hamuje się gwałtownie przed innym samochodem bez wyraźnej potrzeby.Przypuszczam, że linią obrony będzie moje gwałtowne hamowanie...
Nie masz świadków na wymuszenie, za to tamci mają na Twoje zachowanie.Gapie widzieli tylko moje gwałtowne hamowanie, wymuszenia nie widzieli.
A czy Ty dałeś im na to szansę?Gość nie zachował bezpiecznej odległości,...
Powtórzę. Twój błąd polegał nie na wyprzedzeniu "z marszu", tylko hamowaniu bezpośrednio po wyprzedzeniu. Mogłeś pojechać jeszcze kawałek z taką szybkością i stopniowo ją wytracać.
Nie życzę Ci źle, ale kiepsko to widzę, chociaż "niezbadane są wyroki...". Nie tylko boskie.
-
12-07-2014, 21:37 #7Od dawna na forum
- Dołączył
- 14.03.2014
- Postów
- 119
Ostatnio edytowane przez MaciejP. ; 12-07-2014 o 21:41
-
12-07-2014, 23:01 #8Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.07.2014
- Postów
- 4




Odpowiedź z cytatem


Bookmarks