Pokaż wyniki od 31 do 40 z 48
Temat: udalo sie!!!
-
10-01-2008, 23:10 #31Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.01.2008
- Mieszka w
- szczecin
- Postów
- 5
-
10-01-2008, 23:24 #32
-
11-01-2008, 13:09 #33
-
12-05-2008, 13:07 #34Nowy użytkownik
- Dołączył
- 23.11.2007
- Postów
- 1
Zdałam prawie za 1 razem!!!
Teoria (zdana)i praktyka 2004.03.17 Oblane na łuku jeszcze wąskim
na jakiejś cholernej studzience mi zgasł. Ze stresu zapomniałam zapiąć pasów, wogóle nie wiem czy pamiętałam jak mam na imię - klęska ;(
Teortia i praktyka 2007.11.21 Zdane!!!
No po takim czasie sie zmobilizowałam i przeszłam od nowa teorie i dokupiłam 20 godzin z różnymi instruktorami.
Egzaminator na mnie wrzeszczał całą drogę a na końcu orażony powiedział że zdałam... chyba miał zły dzień, ale za to ja miałam dobry
)))))))))))))))))
Dla osób które mają przed sobą egzamin, kilka skromnych rad:
1.Grunt to zachować na egz. zimną krew do końca nawet jak egzaminator cie opiernicza,
2.Gadać do siebie to naprawdę dużo daje, sporo osób które zdały za 1 razem tak robi (ma się wrażenie że nie jest się samemu, śmiesznie to brzmi, więc ty i egzaminator macie ubaw, egzaminator wie co wiesz i co masz zmiar zrobić więc ci nie da po hamulcach bez powodu).
3. Wykożystywać swoje prawa na maxa. Np. nie pewnie się czujesz na rondzie możesz zwolnić nawet do 20 km/godz. egzaminator może cię opiep. za zbyt wolną jazdę ale nie popełnisz głupszego błędu, zielone pali się długo, nie przyspieszaj, delikatnie zwolni żeby nie wjeżdzać na żółtym bo 80% nie zdasz itd.
4. Zmień instruktora jeżeli:
- za mało mówi o tym co robisz i jak jechać,
- za dużo lub nie wyraźnie mówi i nie możesz go zrozumieć,
- nie odpowiada precyzyjnie na twoje pytania,
- jeździ wkółko tą samą trasą w dodatku nieegzaminacyjną,
- nie pyta w czym sie czujesz niepewnie,
- nie chwali cie,
- boisz się go
itp.....
A po zdanym egzaminie nie czekaj aż zapomnisz wyszystko tylko wsiadaj i jedz.
Po dwóch tygodniach od zdania egzaminu zaczełam jeździć ok 30 km dziennie po mieście (co było szokiem dla całej rodziny) Pierwszy miesiąc miałam pewne kłopoty żołądkowe
które po woli zaczeły przechodzić. Teraz jestem dumna że przeszłam przez to wszystko. W końcu nie po to przeżywalam tyle stresu żeby jeżdzić tramwajem.
Pozdrawiam i do zobaczenia na drodze.
-
27-05-2008, 01:37 #35Nowy użytkownik
- Dołączył
- 27.05.2008
- Postów
- 1
-
09-11-2008, 14:34 #36Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.11.2008
- Postów
- 2
passed!
Od 5.11.08 absolwent Wrocławskiego WORD'u
Do rzeczy. Mam kilka rad dla zdających, oraz podziele się moja historą co do przebiegu egzaminu
Zdałem za 2 razem. Za 1 razem ze stresu nie zrobiłem "górki", ponieważ nie do końca "wrzuciłem" 1 no i samochod spadł 2x...
To żadne wytłumaczenie, ale poprostu nie wiedziałem jak sie nazywam podczas egzaminu.
Przy 2 podejsciu wtłoczyłem sobie do głowy, ze nie ma sensu sie zdenerwować, bo wiem ze dobrze jezdze i sters mnie tylko wprowadzi w tarapaty. Światła, obsługa pojazdy poszła zgodnie z planem - czas na łuk
I zaskoczenie. Egzaminator właczył mi opcję "City" w Pandzie, oraz zaciągnął ręczny tak, że nie było można zobaczyć ze jest zaciagniety - dopiero kontrola mi sie pokazała na desce rozdzielczej - jakbym był zestresowany napewno bym oblał już na łuku, bo CITY w życiu nie właczyłem 
Wszystko jednak dobrze sie skończyło - łuk poszedł wzorowo. Przyszedł czas na górke. Wiedziałem ze ostatnio oblałem ją. Wjechałem, zaciągnałem ręczny, wrzuciłem na luz i puściłem sprzęgło. Zestresowałem sie troche bo miałem na względzie to że ostatniu tu dałem ciała. Postanowałem wziać 3 głebokie oddechy (to pomaga naprawde,śmiesznie wyglada ale pomaga
) Egzaminator jednak nie podzielał mojej decyzji i z wyżutem zaczał na mnie krzyczeć czemu nie jade
Jednak miałem to za przeproszeniem gdzies - wykonałem zadanie wtedy kiedy JA miałem na to ochote
Trwalo to moze jakieś 30 sekund ale nie wiecej. Plac zdany. Przyszło mi czekać na egzamin na mieście. Z racji mojego nazwiska byłem ostatni z 5 osob. Gazetka, kawa i czekało się. Jednak zaniepokoiłem sie kiedy przede mną 3 osoby oblały... Przyszła moja kolej. Ustawiłem wszystko, posprawdzałem i uruchomiłem silnik. Nie wiem co mnie podkusiło i z właczonym wstecznym i puszczonym sprzęgłem odpaliłem motor. Szarpnęło, auto zgasło a egzaminator zaczął nieprzyjemną dość przemowe w stronę mojej osoby
Wtedy stwierdziłem, że musze pokazać szanownemu Panu ze ja UMIEM jeździć i drodzy z takim podejsciem wsadajcie do swoich samochodów. Wyjazd z WORD'a, wszystko pieknie ładnie, do 1 zadania - parkowanie równoległe. 1 raz zawaliłem bo czułem, ze opony tylni uderzaja w krawężnik - bez zasanawiana ustawiłem ejszcze raz moje auto. Egzaimnator sie spytał co robie , a ja ze powtarzam zadanie
Za 2 razem poszło wyśmienicie
Wiekszość egzaminu odbywała sie na sterfie ogr predkości do 30. Musiałem ciągle kogoś wymijać, mijałem miejsce gdzie jest dużo dzieci - i dzieci mi weszły na droge - zatrzymałem sie, tak samo było troszke dalej. Potem jakas pani skrzywdzona nowa pormocją na solarium oraz z tipsami na 3 metry wtargnęła mi na droge. Zachowałem zimną krew - kwestia bacznego obserwowania drogi. Potem kolejne zadanie egzaimnacyjne - zawracanie na drodze z wykorzystaniem po lewej stronie miejsca parkongowego
tak tez zrobiłem, ale kiedy cofałem poczułem jak egzaminator naciska na pedał hamulca... Okazało sie ze myslał ze nie wykonam zadania, poniewaz za wczesnie zaczałem skrecać. Jednak sam wiedziałem ze dobrze robie i sie "zmieszcze" Unieruchomiłem pojazd - egzamnator wyszedł było około 20 cm przestrzeni - powiedziałem ze moge wykonac do konca manerw
Egzamnator nic niepowiedział tylko kazał mi jechać
tak tez zrobiłem
Cały czas słyszałem, że źle hamuje (pod koniec egzaimnu przyzwyczaiłem sie do działania hamulca, na moim aucie ktorym robiłem kurs musiałem do końca nacisnac hamulec zeby zadziałał gwałtownie, a w tym na egzaminie lekka ingerencja powodowała gwałtowne hamowanie) i że on nie czuje sie komfortowo... (?) Ja tego nie rozumiem, bo nie chodzi o komfort (nie da rady chyba na polskich drogach) Poprostu przy hamowaniu troszke nim szarpało
Dobrze mu tak bo był bardzo nie miły dla mnie. Patrzyłem na zegar - zostało 5 minut do końca egzaminu. Nie zorientowałem sie jak dotarłem do WORD'u. Zaparkowałem, odpiąłem pasy, ale nei wiedziałem jaki mam wynik do końca, zwątpiłem bo wiedziałem ze koleś jest z tych "cięższych". Przez 5 minut słuchałem o moim hamowaniu. Potem jednak powiedział mi ze nie złamałem żadnego przepisu, wszystko było ok, kultura jazdy też (oprocz tego hamowania, ktore pod koniec było juz opanowane). Zaimponowałem mu swoja stanowczością , pewnością, ktora jak to powiedział jest potrzebna w ruchu drgogowym. Ja już sie ucieszyłem ale nie wiedzialem o wyniku egzaminu. Myslałem ze te lepsze słowa to tylko otucha
Jednak powiedział ze z przyjemnością mowi mi ze zdałem i mi gratuluje, bo najlepiej jechałem ze wszystkich z grupy
Powiedział mi takie mądre zdanie, ktore miałem sobie przemyśleć"ja jezdze dobrze, ale ten z tyłu nie koniecznie" Egzaminator patrzac na moj pesel powiedzial , ze jestem mlody, a młodzi stwarzaja najwiecej zagrozenia i mam uwarzac i nie szalec - tyle
tak sie ucieszyłem, ze wcisnałem klakson i przy wysiadaniu potknałem sie o prog w pandzie i wychodzac wyłozyłem sie na ziemie od razu
Tak więc reasumująć moi drodzy - nie bojcie sie egzaminu - pokażcie tym ludziom, że umiecie jeździć i zasługujecie na plastik
Pozdrawiam
-
06-01-2009, 13:44 #37Nowy użytkownik
- Dołączył
- 31.10.2008
- Postów
- 33
-
06-01-2009, 14:01 #38
-
09-01-2009, 17:54 #39Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.10.2008
- Mieszka w
- Włocławek
- Postów
- 33
-
26-01-2009, 15:43 #40Użytkownik
- Dołączył
- 04.06.2007
- Mieszka w
- Grudziądz
- Postów
- 57
06.03.2007r - Rozpoczęcie kursu
08.06.2007r - Zdany Państwowy Egzamin Teoretyczny
11.08.2007r - Zdany Państwowy Egzamin Praktyczny (MAM PRAWKO
)
14.07.2008r- rozpoczęcie kursu na
prawo jazdy kat. C
22.01.2009r - zdane C


Odpowiedź z cytatem

Bookmarks